Podsekretarz Stanu w MSWiA obejmuje patronatem projekt FWiOO
8 grudnia 2009, BoBsoN
Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, Pan Witold Drożdż, 2 grudnia 2009 roku objął honorowym patronatem projekt “Prawidłowe i transparentne przetargi publiczne na narzędzia informatyczne”, realizowany przez Fundację Wolnego i Otwartego Oprogramowania (FWiOO).
Projekt ten wystartował w październiku 2009 roku i trwać będzie do września 2010, obejmując swoim zasięgiem cały kraj. Zakłada się w nim działania badawcze, monitorujące, edukacyjne i eksperckie, których celem jest przeciwdziałanie negatywnym trendom, polegającym na błędnym konstruowaniu przetargów na oprogramowanie. Beneficjenci projektu to: ponad 400 urzędów sektora centralnego, samorządowego i lokalnego oraz ponad 60 urzędników.
W liście do FWiOO Pan Witold Drożdż m.in. podkreśla, że:
(…) inicjatywa, mająca na celu rozszerzenie oraz zdobycie specjalistycznej wiedzy, pomocnej w prawidłowym i przejrzystym konstruowaniu przetargów na oprogramowanie oraz narzędzia informatyczne, jest cenna i godna poparcia.
(…) istotnym jest, że w ramach projektu odbędzie się również ogólnopolskie badanie aspektów stosowania narzędzi informatycznych w administracji rządowej pt. “Wykorzystanie narzędzi IT w rządowej administracji publicznej”, umożliwiające zebranie opinii na temat zapotrzebowania na rozwiązania IT w administracji
Więcej informacji na stronach Fundacji, także w informacji o projekcie.
Fundacja Wolnego i Otwartego Oprogramowania realizuje szeregu celów, które pozwolą na popularyzację idei wolnego i otwartego oprogramowania w Polsce. Obszar działań obejmuje organizację konferencji tematycznych i seminariów, działalność wydawniczą i publicystyczną. Jednym z większych sukcesów Fundacji jest program WiOO w szkole, który spotkał się z szerokim odzewem.


Czas przekuć słynny slogan zwolenników open source “miliony oczu patrzą na kod” na “miliony oczu patrzą na ręce urzędnikom”
No i dobrze.
Tylko, czy ktoś zna jakąś firmę oferującą wolne oprogramowanie dla administracji?
Ja znam np: M$ ich ostatnie dziecka czyli Vista i 7 są naprawdę bardzo wolne
I otwarte… na zakup kolejnych licencji
UX z Gliwic? ABA z Krakowa? I pewnie sporo innych.
Novell, Redhat, Uxsystems,OOPolska, Amazis.net i naprawdewiele, wiele innych firm od oprogramowania do zarzadzania obiegiem dokumentow poprzez oprogramowanie do ksiegowosci i zarzadzania projektami. Tylko ze firmy takie nie mialy jak rozwinac swoich skrzydel, bowiem byly wykluczane w wielu przypadkach.
Sporo oprogramowania musi zostać napisane pod konkretne wymagania – w Polsce jest sporo firm, które specjalizują się w pisaniu oprogramowania na zamówienie, a co więcej udostępniają kod źródłowy klientowi.
W przypadku instytucji publicznej kod źródłowy stworzonego oprogramowania powinien być dostępny publicznie – przecież my, podatnicy za niego zapłaciliśmy.
To jest bardziej długoterminowy plan. Coś bardziej potrzebnego, co może się ziścić, to konieczność posiadania przez administrację źródeł programów, z jakich korzysta. Mam nadzieję, iż urzędnicy wprowadzą ten pomysł w życie. Zmniejszy to koszty utrzymania administracji(bardzo prawdopodobne), a już na pewno podatność na błędy i pozwoli administracji na ciągłą pracę, niezależnie od problemów na rynku.
Ciekaw jestem, czy nasza administracja dzięki temu uwolni się od platformy PC – część narzędzi będzie móc pracować na przenośnych urządzeniach.
“W przypadku instytucji publicznej kod źródłowy stworzonego oprogramowania powinien być dostępny publicznie – przecież my, podatnicy za niego zapłaciliśmy.”
Szansę na zmianę daje zalecenie Urzędu Zamówień Publicznych, zalecające dołączanie do SIWZ wymogu przekazania instytucji publicznej praw autorskich (kodu) do dedykowanej dla niej części oprogramowania.
Cyber Service z Warszawy
A Witold Drożdż to ten sam Witold, który poprzednio odpowiadał na pytanie, dlaczego kupują tylko MS, że tylko MS spełnia ich wyśrubowane wymagania?
Mój braciaszek odbył staż w IT MSWiA i zeznał, że tam nie było inżynierów, tylko Windows
Moim zdaniem to kolejny urzędas/polityk, który wyciera sobie gębę dobrym rozwiązaniem/ideą, aby zdobyć popularność, punkty itp, a tak naprawdę ma to w d..e, robi to, za co mu koncerny płacą. Ergo, nic się nie zmieni, ale pogadać pod publiczkę nie zaszkodzi.
abstrahując już od faktu, że ten “urzędas/polityk” zadał sobie trud, by przeczytać o projekcie, zrozumieć o co w nim chodzi, i miał odwagę podjąć – kontrowersyjną przecież w niektórych kręgach – decyzję o objęciu honorowym patronatem projekt jakiejś tam fundacji…
…to niezależnie od tego, jakie stoją za tym motywacje, bardzo dużo to daje FWiOO i ludziom prowadzącym ten projekt. teraz, uderzając do jakichś innych “urzędasów/polityków” nie jesteśmy już “jakąś tam fundacją”, tylko kimś, kto może powołać się n patronat Podsekretarza Stanu w MSWiA. to bardzo dużo zmienia w podejściu ludzi do projektu.
poza tym, znów wyłazi z nas polactwo. zamiast cieszyć się, że jakiś polityk podjął sensowną i potencjalnie bardzo dla nas korzystną decyzję i pochwalić go/podziękować mu za to, szuka się na siłę powodów by i tak go skrytykować. przez takie światłe podejście, proszę państwa, następnym razem taki polityk dziesięć razy zastanowi się, czy nie lepiej olać inicjatywę jakiejś tam fundacji i przynajmniej nie zostać obdarzonym epitetami w stylu “urzędas”. brawo.
“abstrahując już od faktu, że ten “urzędas/polityk” zadał sobie trud, by przeczytać o projekcie”
To ŻADEN trud, takiego typu zagadnienia należą do jego obowiązków
“i miał odwagę podjąć”
normalnie HEROS! A na poważnie, to chyba sobie jaja robisz,
JAKIEJ odwagi potrzeba, aby werbalnie wesprzeć “pod publiczkę”
takie projekt? Znowu, ŻADNEJ, przynajmniej jest szansa nabić sobie parę punktów u różnych niezorientowanych w jego dotychczasowej działalności.
Liczą się czyny, a te nie wystawiają mu najlepszej oceny.
nie. nie należą. podsekretarz stanu w MSWiA nie jest odpowiedzialny za śledzenie projektów związanych z wolnym i otwartym oprogramowaniem. jeżeli się tym zainteresował, to jest to niewątpliwie dla niego in plus – bo nie musiał.
śpieszę wyjaśnić – odwagi opowiedzenia się po jednej ze stron, na przykład. przetargi na oprogramowanie wiemy jak wyglądają i wiemy, o jaką kasę w nich chodzi. duża kasa – potencjalni duzi wrogowie. ten człowiek miał odwagę się wychylić i jednoznacznie opowiedzieć za projektem, który dużej ilości ludzi może odebrać dużą kasę.
o jakich konkretnie czynach mówisz? jeżeli masz jakiekolwiek informacje na temat takich czy innych czynów p. Drożdża, proszę, podziel się z nami.
jeżeli nie, i próbujesz tylko siać ferment i jechać po stereotypie “urzędnik/polityk-złodziej”, to wstań, przeproś i wyjdź. bo na razie jedyna informacja, jaką dysponuję na temat jakichkolwiek działań i decyzji p. Drożdża jest pozytywna i dotyczy objęcia patronatem projektu FWiOO. a skoro tak, należą mu się podziękowania i brawa, a nie mieszanie z błotem.
“podsekretarz stanu w MSWiA nie jest odpowiedzialny za śledzenie projektów związanych z wolnym i otwartym oprogramowaniem”
nie chodzi o FiWOO, ale o troskę o prawidłowy przebieg przetargów na systemy informatyczne
“potencjalni duzi wrogowie.”
Właśnie jedynie “potencjalni”, a realnie mogą spać spokojnie, bo kolejne projekty wdrażane są na jednie słusznej platformie
“o jakich konkretnie czynach mówisz?”
Głównie o ich braku, ale można też poczytać jego bajanie
http://osnews.pl/witold-drozdz-widzi-siec-problemow-gorzej-z-rozwiazaniami/
a realia są takie, że w urzędach królują pliki w formacie doc, xls (a także raczkujący docx, xlsx).
Jeżeli byłby wymóg wymiany w formacie OpenDocument (dla MS Office jest wtyczka od SUN), to sytuacja MOGŁABY zacząć ulegać diametralnej zmianie.
Jeżeli ciągle będą “fruwać” pliki Excela z makrami, to o interoperacyjności możemy zapomnieć.
tym większe brawa dla polityka, który postanowił pomóc przełamać status quo. jeżeli będziemy krytykować polityków nawet za słuszne decyzje, to myślę, że dasz radę domyślić się, ile słusznych decyzji będzie podejmowanych.
realia są takie, że Ministerstwo Finansów posiada kilkanaście tysięcy terminali na Linuksie, gorąco też polecam do odwiedzenia urzędów skarbowych – nie ma takich, w których w ogóle nie ma OpenOffice’a, w wielu jest głównym pakietem biurowym.
jeżeli już chcesz sobie pojeździć po politykach, postaraj się przynajmniej nie robić kreciej roboty i nie zniechęcać tych niewielu, którzy pomagają sprawie. przez taki bezmyślny krytycyzm, kierowany również w ludzi, którzy chcą nam pomóc lub zgoła pomagają, tylko przeszkadzasz. na dzień dzisiejszy, z tego co widzę, p. Drożdż przynajmniej coś zrobił, by pomóc przełamać monopol MS w polskich urzędach – w przeciwieństwie do plujących żółcią na lewo i prawo krytykantów.
co ty zrobiłeś, by pomóc tej sprawie?