30

Otwartoźródłowa ZoSIA już pracuje

8 stycznia 2009, szmergiell

Jak podaje serwis Linux.pl, Narodowe Archiwum Cyfrowe zakończyło pierwszy etap wdrożenia Zintegrowanego Systemu Informacji Archiwalnej ZoSIA.

Głównymi celami NAC są:

  • archiwizacja materiałów cyfrowych, w tym „dokumentu elektronicznego”
  • archiwizacja fotografii, nagrań dźwiękowych oraz filmów
  • digitalizacja tradycyjnych materiałów archiwalnych
  • udostępnianie informacji o zbiorach archiwalnych i materiałów archiwalnych, także on-line

.
W tym celu powstał projekt ZoSIA. Jest to rozwiązanie oparte o komponenty open source wykorzystujące otwarte standardy do funkcjonowania. Takie postępowanie ma zapewnić dostęp do informacji publicznej wszystkim użytkownikom, niezależnie od posiadanego oprogramowania.

Pierwszymi archiwami w których pojawił się Zintegrowany System Informacji Archiwalnej (ZoSIA) są archiwa państwowe w Poznaniu oraz Lublinie (wraz z oddziałami w Chełmie, Kraśniku i Radzyniu Podlaskim). Proces wdrażania rozpoczęto od przemigrowania istniejących informacji archiwalnych z przestarzałych technologicznie i funkcjonalnie baz danych.

Rafał Magryś, kierownik Oddziału Archiwistyki Zasobów Cyfrowych NAC:

W tej chwili w systemie mamy już ponad 1 milion danych. Pracownicy AP Lublin w swojej codziennej pracy już wykorzystują ZoSIA, w Poznaniu trwają szkolenia.

Fotorelacja z konferencji “Zintegrowany System Informacji Archiwalnej ZoSIA. Nowoczesne zarządzanie informacją o narodowym zasobie archiwalnym”, w trakcie której przedstawione zostało zastosowanie rozwiązań open source w administracji publicznej.

Więcej informacji: http://www.linux.pl/index.php?id=news&sh...6&from=rss
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.

Komentarze (RSS)


Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.

Liczba komentarzy: 74

zwiń wątek [r4]  9 stycznia 2009 o godz. 9:57 #

Chcialbym sie dowiedziec, jak w rzeczywistosci wyglada ten fragment:

Jest to rozwiązanie oparte o komponenty open source wykorzystujące otwarte standardy do funkcjonowania.

Materialy dxwiekowe archiwizuja jako co? Vorbis? FLAC? A wideo?

Troche to wedlug mnie kloci sie z tym stwierdzeniem:

Takie postępowanie ma zapewnić dostęp do informacji publicznej wszystkim użytkownikom, niezależnie od posiadanego oprogramowania.

Dostep dostepem, ale czy bedzie to dostep latwy? Bezproblemowy? Czy ludziki z Windows (ktore nie obsluguja przeciez domyslnie nic ponad MP3 i WMA) beda musieli sobie kompilowac biblioteki do posluchania archiwow?

zwiń wątek R  9 stycznia 2009 o godz. 12:13 #

Ludziki z Windows są już przyzwyczajone, że w ich systemie nie ma żadnych użytecznych narzędzi i wszystkiego muszą szukać po warezach. Jak będą sobie mogli zassać soft (binarny zresztą) bez żadnego kombinowania to i tak będzie dla nich ogromne udogodnienie.

zwiń wątek [r4]  9 stycznia 2009 o godz. 17:31 #

Zgadzam sie. Zastanawialo mnie kryterium doboru: jesli wszystko ma byc na wolnych licencjach, to jak sie to ma do dominacji Windows (i ich lewego podsystemu multimedialnego) w wykorzystywanych systemach?

Byc moze archiwum bedzie sugerowalo/udostepnialo oprogramowanie do otwarcia ich zasobow — to byloby najlepsze.

No i nie rozumiem, za co dostalem te minusy. Ktos ma jakis link, ktory rozwieje moje watpliwosci bez uciekania sie do wiedzy czytelnikow OSnews?

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
 
zwiń wątek marcinsud  9 stycznia 2009 o godz. 15:19 #

no właśnie dlatego do dzisiaj ludziki na windowsie nie graja na kurniku, ani nie oglądają filmików na youtube, ani filmów dvd, bo nie wpadli na pomysł, by coś doinstalować lol

Ja bym się tam musem ew. doinstalowania czegoś nie martwił (przecież większość ma kodek paczki). Z resztą skąd wniosek, że akurat trzeba bedzie coś kompilować pod windowsem i że akurat to co potrzebne będzie na innych systemach, może na większości trzeba będzie coś doinstalować

 
 
zwiń wątek [r4]  9 stycznia 2009 o godz. 9:59 #

No i ladne kwiatki :)

W tej chwili w systemie mamy już ponad 1 milion danych.

(z artykulu xrodlowego)
Przydaloby sie zdefiniowac “dana”. :)

zwiń wątek chmod777  9 stycznia 2009 o godz. 10:11 #

Przydaloby sie zdefiniowac “dana”

“dana” chyba jest niedefiniowalna.
Przykład: Łoj dana, dana! :)

 
zwiń wątek Zielony00  9 stycznia 2009 o godz. 10:16 #

1 MB już mają, a Ty ich nie doceniasz. :D

 
zwiń wątek kwant  9 stycznia 2009 o godz. 10:22 #

Właśnie.. ilość dany mierzy się w bajtach a nie sztukach :-)

zwiń wątek Aix  9 stycznia 2009 o godz. 11:02 #

ilość danych mierzy się przede wszystkim w sztukach (ilość książek, postępowań, nagrań), następnie ile to zajmuje (metr bieżący półki) – to nie pomyłka, a na końcu lub w tym przypadku dodatkowo (ilość płytek dvd lub GB dysków twardych.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek valdi74  10 stycznia 2009 o godz. 16:26 #

“W odniesieniu do rzeczowników policzalnych powinno się używać słowa liczba, a w odniesieniu do rzeczowników niepoliczalnych ilość: liczba ziaren piasku, ale równocześnie ilość piasku.
Ponieważ termin ‘niepoliczalny’ może niektóre osoby wprawiać w zakłopotanie, warto wiedzieć, że ‘ilość’ zawsze sugeruje jakąś jednostkę miary, jak np. kilogramy piasku, metry sześcienne piasku, metry bieżące piasku itp., podczas gdy ‘liczba’ ma za jednostkę miary zawsze sztuki.”

 
 
 
zwiń wątek veynert  9 stycznia 2009 o godz. 10:48 #

Podejrzewam, że chodzi o milion jednostek archiwalnych, które udało im się zdigitalizować :)

 
zwiń wątek Tomasz Torcz  9 stycznia 2009 o godz. 14:13 #

1 szanon. Czyżbyśmy z Teoria Informacji nie mieli styczności?

zwiń wątek [r4]  9 stycznia 2009 o godz. 17:34 #

Teoria informacji mowi o bicie…?

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek Tomasz Torcz  12 stycznia 2009 o godz. 8:19 #

Również. http://pl.wikipedia.org/wiki/Bit → Jednostki Pokrewne.

 
 
 
 
zwiń wątek wolny  9 stycznia 2009 o godz. 10:04 #

“przeemigrowania” ???

zwiń wątek szmergiell  9 stycznia 2009 o godz. 10:53 #

Istnieje jeszcze “odemigrowania” “zaemigrowania” i “uemigrowania”. Nie wiedziałeś?!
Poważnie: dałem ciała dodając literkę ‘e’ w tym wyrazie. Jednakże do takich celów służy link pod niusem, który oznajmia: “Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!”

zwiń wątek wolny  9 stycznia 2009 o godz. 15:06 #

dodajcie zgłaszanie bez dżabera…

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek szmergiell_unplugged  10 stycznia 2009 o godz. 0:30 #

Przecież wystarczy, że klikniesz w formularz. Nie musisz mieć jabbera, żeby wysłać literówkę.

 
 
 
 
zwiń wątek -=MILO=-  9 stycznia 2009 o godz. 11:33 #

hehe.. no i znów mamy doczynienia z czepialskimi, mistrzami gramatyki i logiki.. :) . Fajnie jak prowadzi się rozmowy “na temat” ..

zwiń wątek wolny  9 stycznia 2009 o godz. 15:11 #

czy ten temat nie dotyczy kultury narodowej?

 
zwiń wątek Paweł Zdziarski  9 stycznia 2009 o godz. 17:58 #

Wielokropek ma trzy kropki i nie stawia się przed nim odstępu.

 
 
zwiń wątek ter-  9 stycznia 2009 o godz. 12:09 #

No fajnie, tylko że to Narodowe Archiwum Cyfrowe to ani archiwum, ani narodowe. W archiwum udostępnia się archiwalia, a tu udostępnia się tylko próbki towaru (małe obrazki ze znakiem wodnym na samym środku), mające skłonić odwiedzających do kupna. Materiały online nie nadają się do jakiegokowiek wykorzystania i nie mają warości edukacyjnej ani kulturotwórczej. Narodowe jest to chyba jedynie w tym sensie, że powstało za publiczne pieniądze. Poza tym to działalność komercyjna.

zwiń wątek dzikus  9 stycznia 2009 o godz. 16:13 #

W pełni się zgadzam. Ja rozumiem że za darmo to nie może funkcjonować, ale doić userów i próbować sprzedać coś co do czego nie do końca się ma prawa to chamstwo. Czy archwium może udowodnić prawa autorskie do sprzedawanych materiałów? Nie! To na jakiej podstawie prawnej, próbuje mi się sprzedać obrazy, których podobno jestem współwłaścicielem (narodowe w końcu).

Komercyjny szmelc, pod przykrywką archiwum, pod przykrywką narodowości i na dodatek pod szyldem OpenSource, wstyd.

zwiń wątek veynert  9 stycznia 2009 o godz. 17:06 #

W NAC udostępnia się archiwalia i robi się to bezpłatnie. Płaci się za wykonanie reprodukcji. Za stroną nac.gov.pl:

Zbiory NAC są bezpłatnie udostępniane w siedzibie archiwum, a stopniowo także on-line. Ponadto, NAC świadczy płatne usługi m.in. w zakresie skanowania fotografii i materiałów archiwalnych, digitalizacji nagrań, skanowania mikrofilmów, a także udziela praw do publikacji posiadanych materiałów.

I jak najbardziej jest archiwum, bo gromadzi, przechowuje, zabezpiecza I udostępnia archiwalia. NAC niczego, oprócz reprodukcji (wszelkiego rodzaju) nie sprzedaje; oferuje jedynie określone usługi związane z archiwaliami, jak każde inne archiwum. Chamstwem jest nazywanie rocznego przedsięwzięcia “komercyjnym szmelcem” przez kogoś, kto nie ma zielonego pojęcia o archiwistyce.
Wstyd.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek Gunther  9 stycznia 2009 o godz. 20:16 #

Ale efekt jest taki, że za np. fotkę trzeba sobie zapłacić. A po cóż mi reprodukcja? Ja poproszę tylko możliwość ściągnięcia pliku graficznego, a reprodukcję zrobię sobie sam.
To jest polski standard. Mamy geoportal.gov.pl, na którym możemy sobie tylko pooglądać mapy, ortofotomapy i inne dane ze znakiem wodnym. I tyle. Jak chcemy mapę to musimy sobie zamówić odpłatnie za niemałe pieniądze. Idziesz do Wojewódzkiego Wydziału Geodezji i bulisz za mapę i za nośnik. Własnego nośnika dać nie możesz. Tutaj o ile widzę zasady są podobne.
Przypominam, że te mapy i cały system informatyczny publiczna administracja zrobiła za publiczne pieniądze.
Dla mnie pełna realizacja idei otwartości to otwarte źródła i otwarty dostęp do informacji. W obecnym układzie bardziej przypomina sklep internetowy.
Ale zawsze można nawrzucać mi, że nie mam pojęcia o archiwistyce i ktoś poczuje się lepiej. Ciekawe co moja wiedza o archiwistyce zmieniła by w konieczności wywalenia 20 – 25 zł za fotkę…

 
zwiń wątek veynert  9 stycznia 2009 o godz. 21:04 #

To, że nie można przynieść własnego pendrive’a i poprosić o nagranie na niego np. mapy z geoportalu, czy zdjęcia z NAC nie wynika z “dzikiej, korporacyjnej chęci zysku” ale z tego, że są to instytucje pośredniczące w dotarciu do informacji, a nie tylko zbierające je w jednym miejscu.

Archiwiści opracowują różne, często przedziwne, materiały i nie zawsze jest to proste. To, że informacje są ogólnodostępne nie oznacza, że każdy umie do nich dotrzeć, a ludziom, którzy w tym pomagają należy się wynagrodzenie – archiwiści są czasem takimi “państwowymi infobrokerami”. Pieniądze, które się wykłada na materiały nie idą na piwo dla panów z szatni, ale na konserwację nośników (nie wszystko jeszcze jest cyfrowe, a nawet jeśli, to tradycyjne materiały też się przechowuje), rozwój infrastruktury itd.

Zgadzam się, że czasem niektóre ceny są z kosmosu i pewnie można by wypracować takie rozwiązania, które umożliwiłyby inny sposób na zarabianie, ale na pewno nie można oczekiwać, że takie instytucje będą “informacyjnym samarytaninem”. Za same publiczne pieniądze (w sensie: pochodzące z podatków etc.) te instytucje nie będą w stanie funkcjonować tak, jak powinny. Narodowe równało się “dla wszystkich” za komuny.

A NAC nie stara się “w pełni realizować idei otwartości”, tylko stara się tworzyć swoją infrastrukturę używając oprogramowania Open Source. Tam nie pracują same rms-y ;)

 
zwiń wątek Thar  10 stycznia 2009 o godz. 17:27 #

To, że informacje są ogólnodostępne nie oznacza, że każdy umie do nich dotrzeć, a ludziom, którzy w tym pomagają należy się wynagrodzenie

…które w instytucji publicznej powinno być z podatków. Chyba, że instytucja jest nastawiona na zysk, ale wtedy przestaje być publiczna.

 
 
zwiń wątek ter-  10 stycznia 2009 o godz. 1:36 #

Argument, że NAC udostępnia archiwalia bezpłatnie na miejscu (pobudka! mamy rok 2009!), a płaci są tylko za dodatkowe usługi, wykraczające poza standardowe zadania archiwum, jest dość cynicznym wykorzystywaniem przepisu, który miał sens w epoce przed-cyfrowej.

Sporządzenie cyfrowej reprodukcji papierowego oryginału jest rzeczywiście kosztowne i pracochłonne. Tyle że obecnie digitalizacja (czyli właśnie towrzenie cyfrowej reprodukcji!) nie da się już zaliczyć do “dodatkowych usług” – bo jest i powinna być traktowana jako jako jedno z podstawowych zadań archiwów, realizowane niezależnie od zamówień. W przeciwnym jaki miałoby sens powoływanie NAC?

Koszty tworzenia dalszych kopii digitalizatu są w praktyce równe zeru, tymczasem NAC udaje, że wymaga to jakichś dodatkowych nakładów pracy. Przygotowanie i umieszczenie online kopii skanów w przyzwoitej rozdzielczości, które zadowoliłyby większość zainteresowanych, nie kosztowałoby ani trochę więcej niż udostęnianie małych obrazków ze znakiem wodnym. Ktoś, kto np. prowadzi serwis historyczny albo opracowuje hasło do Wikipedii móglby wykorzystać taki obrazek w ogóle bez zawracania głowy pracownikom NAC. Ułatwiłoby to dostęp do informacji, miało by pozytywny skutek dla kultury.

Tylko że wtedy biznes przestałby się kręcić. Dlatego właśnie napisałem, że NAC to jednak nie archiwum – nie udostępnia zdigitalizowanych archiwaliów, lecz je sprzedaje.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek veynert  10 stycznia 2009 o godz. 13:47 #

Przepis niestety nadal jest “przedcyfrowy”, więc jeszcze trzeba poczekać, aż coś się zmieni. Niestety…
NAC zajmuje się właśnie digitalizacją wszelkich archiwaliów, niezależnie od zamówień. To, że nie ma tam jeszcze wszystkiego jest kwestią czasu, pewnie zresztą dłuższego, bo archiwistyka w Polsce na nadmiar porozumienia w wielu kwestiach nie narzeka.
Co do “większości zainteresowanych” – oni i tak zazwyczaj są przyzwyczajeni do jazdy po całej Polsce w poszukiwaniu kilku świstków. NAC i tak to ułatwia, bo mimo wszystko umożliwia dostęp do archiwaliów bez wychodzenia w domu.
Fakt, za opłatą, ale w cenniku jak byk stoi, że p. Dyrektor może zgodzić się na zniżkę, lub zwolnić z opłat. Myślę, że gdyby Wikipedyści, lub ludzie naprawdę potrzebujących jakichś materiałów, poprosili o udostępnienie niektórych zdjęć, to dostaliby je za darmo, oczywiście pod pewnymi warunkami. Archiwum nie musi być darmową galerią zdjęć itp.

 
zwiń wątek dzikus  12 stycznia 2009 o godz. 8:20 #

Przyznaj się, że po prostu bierzecie haracz od czegoś co nic nie kosztuje, wykorzystując luki prawne i nie nadążanie legislacji prawa za życiem. Archiwum może wykorzystywać takie prawo, skoro istnieje, wasza wola, ale wcale nie musi. Dla mnie to zwykłe cwaniactwo i złodziejstwo. Archiwum to może i jesteście jak to podkreślasz, we wszystkich odpowiedziach, ale z narodowością to macie wspólną tylko nazwę.

PS. Już wiem, naszą narodową domeną jest cwaniactwo i złodziejstwo (wiem uogulniam) i stąd to wasze NARODOWE aRCHIWUM :P

 
 
 
 
zwiń wątek -=MILO=-  9 stycznia 2009 o godz. 13:22 #

@ter- .. i właśnie o to chodzi, podałeś argument dzięki któremu, dyskusja powinna się toczyć dalej bo ostatnio częściej opisywane były zasady zamieszczania “niusów” a to robi już się irytujące.

 
zwiń wątek peterka  9 stycznia 2009 o godz. 13:48 #

Może ktoś wytłumaczyć na jakich zasadach są udostępnione te zbiory?

zwiń wątek dzikus  9 stycznia 2009 o godz. 16:15 #

Na żadnych, panowie z archiwum wymyślili sobie, że skoro zdigitalizowali obraz np. to mają prawo sprzedawać zdigitalizowaną wersję za kasę.

Podobne zagrywki są w muzeach, gdzie niektóre z nich zabraniają fotografowania, bo same sprzedają zdjęcia wystawianych obiektów.

 
 
zwiń wątek BigBen  9 stycznia 2009 o godz. 15:54 #

W tym celu powstał projekt ZoSIA. Jest to rozwiązanie oparte o komponenty open source wykorzystujące otwarte standardy do funkcjonowania. Takie postępowanie ma zapewnić dostęp do informacji publicznej wszystkim użytkownikom, niezależnie od posiadanego oprogramowania.

Brawa dla twórców. Wreszcie ktoś w tym kraju pomyślał, że nie wszyscy mają windowsa. Zośka może być wzorem dla takich instytucji jak np TVP (nie ma to jak oglądać filmy na iTVP z systemu innego niż windows).

zwiń wątek dzikus  9 stycznia 2009 o godz. 16:17 #

Taa, tylko że iTVP pomimo tego, że windows only to jest za darmo, bo jest tv publiczną. Cały ten NAC to komercyjne szambo, które próbuje przyrobić na fali haseł “OpenSource” i “Nardowości”.

zwiń wątek BigBen  9 stycznia 2009 o godz. 16:36 #

Póki co materiały mogę oglądać za darmo bez zakładania konta. http://audiovis.nac.gov.pl/

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek peterka  9 stycznia 2009 o godz. 17:16 #

To spróbuj powiększyć. Jak widać dostęp oznacza miniaturki za resztę trzeba płacić. Cena zdjęć od 10 do 50 zł. Dla mnie to nie jest dostęp do informacji publicznej dla wszystkich użytkowników. Archiwum Cyfrowe – tak, ale na pewno nie publiczne. Jak widać nawet historię można dokładnie wycenić…

 
zwiń wątek [r4]  9 stycznia 2009 o godz. 17:40 #
 
 
 
zwiń wątek [r4]  9 stycznia 2009 o godz. 17:39 #

Nawet PDFy na ich stronie byly pisane w OpenOffice :)

 
 
zwiń wątek Yeti  9 stycznia 2009 o godz. 18:33 #

O bilet w muzeum też się kłócicie?

zwiń wątek dzikus  12 stycznia 2009 o godz. 8:28 #

Nie bo zyski z biletów idą na konserwacje dzieł sztuki, na utrzymanie ich w należytym stanie i to kosztuje. Natomiast panowie z NAC wzięli kasę od nas (tak od nas podatników) za digitalizację dzieł, następnie mają bardzo niskie koszty utrzymania systemów informatycznych (w porównaniu do utrzymania dzieł w muzeach), podejrzewam że robią to również za nasze pieniądze (podatników), a następnie zbijają biznes na sprzedaży naszych (w końcu niby narodowych) archiwów nam samym pod przykrywką pięknej działalności, wykorzystując do tego oprogramowanie OpenSource.

Dla mnie to żenada i wręcz hańba dla OS, że jeszcze środowisko promuje tych panów.

zwiń wątek ertus  13 stycznia 2009 o godz. 9:23 #

A ‘panowie’ z NAC nie utrzymują oryginałów – wyrzucają je po digitalizacji? Poczytaj sobie na stronie NAC – że w jego zbiorach jest 14 milionów zdjęć(!). Myślisz, że utrzymanie tego to jest za free? Magazyny, klimatyzacja, ludzie…

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
 
 
zwiń wątek Cobra  9 stycznia 2009 o godz. 21:19 #

Może i ja tu jestem jednym z młodszych… Lecz czy Wy, nawet jeśli rzeczywiście Wszyscy już starsi, naprawdę nie możecie opuścić PRLu? Nawet na chwilę?!
Jak coś jest “Narodowe” to ma być zrzutka. Niby z jakiej racji?
Jak ktoś potrzebuje tych materiałów, to zapłaci za dostęp. Jeśli ktoś ich nie potrzebuje – nie zapłaci.

I typowy dla PRLu absurd:

(…) tylko że iTVP pomimo tego, że windows only to jest za darmo (…)

No tak! To faktycznie dla mnie duża zaleta, że nie mogę obejrzeć i to za darmo. Rzeczywiście, gdybym za to, że nie mogę obejrzeć musiał płacić, to byłoby komercyjny szmelc pod przykrywką, ale w ten sposób jest lepiej. Absurd to nawet zbyt delikatne słowo. Bo niektórzy z Was to już w imię socjalistycznych bredni nawet rozszerzają definicje zwykłych słów.
Archiwalia są więc z definicji udostępniane za darmo! Jeśli za dostęp do archiwaliów trzeba zapłacić, to to już nie są archiwalia.

zwiń wątek R  10 stycznia 2009 o godz. 11:56 #

Mnie się wydaje, że chyba jednak nie tkwię w PRL, bo nie mam nic przeciwko prywatnej własności jako takiej. Niemniej jednak, słowo “narodowe” w nazwie jednoznacznie wskazuje, że właścicielem owego archiwum jest naród, czyli m.in. ja. Od kiedy to w gospodarce rynkowej właściciel zobowiązany jest komuś płacić za prawo do posługiwanie się swoją własnością? Moja rada: Zamiast głupawo przyrównywać ludzi do komuchów, zmieńcie sobie wprowadzającą w błąd nazwę np. na “Prywatne Archiwum Cyfrowe” i spokojnie pobierajcie opłaty.

zwiń wątek Cobra  10 stycznia 2009 o godz. 16:02 #

(…) właściciel zobowiązany jest komuś płacić za prawo do posługiwanie się swoją własnością?

Jeśli jesteś właścicielem kiosku to wcale nie znaczy, że możesz sobie brać z niego bez końca choćby paczki chusteczek za darmo.
Każda paczka chusteczek kosztuje – nie ma chusteczek za darmo. Utrzymywanie tych zasobów online też kosztuje – nie ma łącz za darmo.
Nazwij sobie fakty o których mówię “głupowatymi”, ale smutna prawda jest taka, że jesteś ewidentnym przykładem mentalności PRL.
Nie ma nic za darmo i kiedyś, mimo, że komuna w Ciebie wiele lat kłamstwa tłoczyła powinieneś to zrozumieć.
Jeśli za coś nie musisz płacić bezpośrednio to znaczy tylko tyle że już za to zapłaciłeś w jakiś inny sposób, albo, że jeszcze za to zapłacisz.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek Thar  10 stycznia 2009 o godz. 17:32 #

Jeśli jesteś właścicielem kiosku to wcale nie znaczy, że możesz sobie brać z niego bez końca choćby paczki chusteczek za darmo.

Mylisz się. Jeśli jestem właścicielem kiosku to właśnie znaczy, że chusteczki sam do tego kiosku zakupiłem i mogę je brać ile moja dusza zapragnie. NAC też zakupiłem, bo to instytucja sfinansowana z moich, twoich i każdego podatnika pieniędzy.

 
zwiń wątek Cobra  10 stycznia 2009 o godz. 19:52 #

Jeśli jestem właścicielem kiosku to właśnie znaczy, że chusteczki sam do tego kiosku zakupiłem i mogę je brać ile moja dusza zapragnie.

Ach tak? No to Thar mam pomysł na boski biznes :-)
Ja Ci dam, powiedzmy 400 tysięcy PLN – na założenie kiosku myślę wystarczy. Ty zaś, w ramach umowy będziesz mi dostarczał 400 tysięcy paczek chusteczek dziennie. Wchodzisz w to :->?

NAC też zakupiłem, bo to instytucja sfinansowana z moich, twoich i każdego podatnika pieniędzy.

Czy Ty naprawdę nie rozumiesz, że chodzi właśnie o to, że po składce na założenie NAC nie każdy ma ochotę się składać jeszcze na działanie NAC?!
(A może ja na OSnews powinienem tłumaczyć czym są koszty transferu i prądu?)

 
zwiń wątek veynert  10 stycznia 2009 o godz. 19:57 #

Z tego, co kojarzę, to się do kiosku nie kupuje, tylko “dzierżawi” i za to, co sprzedasz dostajesz od producenta jakiś tam procent ceny towaru. Nie znam się na tym, ale to raczej jakoś tak.

Poza tym, jak już coś w NAC kupiłeś, to najwyżej wycieraczkę, bo z Twoich, moich i naszych podatków na NAC poszło pewnie max. 5 zł (a i tak pewnie wyolbrzymiam), więc w tej cenie masz dostęp do 1 zdjęcia.

 
zwiń wątek Thar  10 stycznia 2009 o godz. 22:52 #

@Cobra: nie moja wina, że podając sytuację nie podałeś dokładnych warunków. Jeśli, jak napisałeś w poprzednim komentarzu, jestem WŁAŚCICIELEM kiosku, to niestety ale w tym przypadku to ja mam rację – nie wspomniałeś o żadnych umowach. Na przyszłość dokładniej określaj okoliczności.

@veynert: i na tym polega (lub raczej: powinna polegać) działalności instytucji publicznej: każdy daje 5 zł żeby wszyscy mieli do tego dostęp.

 
 
zwiń wątek R  11 stycznia 2009 o godz. 0:35 #

@ Cobra “jesteś ewidentnym przykładem mentalności PRL. … Jeśli za coś nie musisz płacić bezpośrednio to znaczy tylko tyle że już za to zapłaciłeś w jakiś inny sposób, albo, że jeszcze za to zapłacisz.”
Sam jesteś z PRL. Jest usługa, więc niech będzie bezpośrednia opłata za tą usługę. Popieram to. Tylko, bez żadnych publicznych etykietek i finansowania z podatków. Naród zasponsorował – naród będzie się domagał. Nie ma nic za darmo!

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
 
 
zwiń wątek Filon  9 stycznia 2009 o godz. 22:44 #

No właśnie ja nie wiem o co niektórzy się tu rzucają.

Idąc do muzeum płaci się za wstęp.
Korzystając z usług tradycyjnego archiwum (nie-cyfrowego) płaci się za usługi (na przykład kserokopię aktu urodzenia przodka etc.).
Bedąc w urzędzie miasta za dokumenty np. paszport czy prawo jazdy płaci się (podobnie z różnymi odpisami).

Przecież te instytucje (mimo, że publiczne) muszą się z czegoś utrzymać, zrozumcie to. Same pieniądze z budżetu nie wystarczą. Poza tym wspomniana tu iTVP (korzystał ktoś z jej usług?) też każe sobie płacić np. za obejrzenie odcinka serialu Londyńczycy. Myślicie, że bez reklam telewizyjnych i konkursów SMSowych TVP by się utrzymała z samego abonamentu, który coraz mniej osób płaci?
A uczelnie państwowe? 1/3 kosztów ich utrzymania to, to co dostają z budżetu, na resztę muszą zarobić poprzez studia zaoczne, wieczorowe, podyplomowe, usługi badawcze itd.

Po prostu wiele z osób tu wypowiadających się myli pojęcia. Open source (otwarte źródła) to nie to samo co free software (wolne oprogramowanie). Open source może nie być za darmo! Tak samo tutaj liczy się dostęp do materiałów dla każdego obywatela (co z tego że za opłatą, najważniejsze, że każdy ma dostęp).

Tak więc zamiast narzekać na to co dobrego dzieje sie w archiwach pomyślcie, że ZoSIA mogłaby być oparta na jedynie słusznych technologiach z Redmond, napisana przez jakiegoś polskiego molocha informatycznego (nazw nie wymienię) a archiwa nie miałyby kodów źródłowych. Pomyślcie, że wtedy każda jej modyfikacja wymagałaby płacenia kroci temu molochowi z publicznych pieniędzy a efekt na pewno nie byłby w pełni zadowalający. Daję głowę, że wtedy te wszystkie usługi z cennika byłyby albo w znacznie wyższej cenie lub wiele z nich w ogóle nie byłaby dostępna, gdyby archiwa musiały takie kosztowne oprogramowanie finansować.

Zastanówcie się na poważnie co NAC już udało się osiągnąć, porównajcie to z innymi instytucjami publicznymi (np. ZUS) i pomyślcie czy to krytykanctwo ma dalej sens czy raczej należą się pochwały, że poszli inną drogą.

zwiń wątek R  10 stycznia 2009 o godz. 12:20 #

Pewnie nie taka była Twoja intencja, ale przez samo porównanie tej instytucji ze szczególnie szkodliwymi reliktami PRL jak publiczna telewizja i ZUS jeszcze ją pogrążyłeś. :)

 
zwiń wątek peterka  10 stycznia 2009 o godz. 13:20 #

1. Opłaty pobierane przez publiczne iTVP również nie są takie słuszne jak mówisz. Sprawa jest omawiana w KRRiT.
2. NAC nie sprzedaje otwartego oprogramowania tylko je wykorzystuje by obniżyć swoje koszty i ułatwić dostęp (na razie tylko technologiczny).
3. Oprogramowanie Free Software też może nie być za darmo, ważne że są udostępnione źródła.
4. Dane dygitalizuje się po to by obniżyć koszty usług. Nie mów, że przesłanie zdjęcia jpg lub jego ksero kosztuje ciebie np. 10-50 zł.
5. Narodowe Archiwum Cyfrowe thanks for the nothing

 
zwiń wątek kocio  10 stycznia 2009 o godz. 13:58 #

“Open source (otwarte źródła) to nie to samo co free software (wolne oprogramowanie). Open source może nie być za darmo!” – przepraszam, co to za jakieś dziwaczne rozróżnienie? Te ruchy faktycznie różnią się, ale w bardziej złożony sposób, a nie “darmowością”. Firefox pasuje do obu definicji i co – jak go nazwę WO to nie mogę go sprzedawać, a jak Otwarte Oprogramowanie, to już tak? Wybacz, to się nie trzyma kupy.

Co do meritum: ja się osobiście ogromnie cieszę, że NAC poszło inną drogą i mam nadzieję, że daleko jeszcze zajdzie, bo kawał drogi przed nimi. Chodzi zwłaszcza o udostępnianie treści, czyli cel instytucji, a nie o sposoby działania: nawet jeśli pierwszy raz pobrania wymaga opłaty, to dlaczego jest znak wodny i — jak rozumiem — brak praw do dalszego rozpowszechniania?

Mój sklep osiedlowy nie upadł, chociaż nie ma prawa wyłączności na sprzedaż chleba, a sam też mogę sobie upiec. Ale tam mi jest wygodniej kupować i wielu ludziom widocznie też. NAC tymczasem zabezpiecza swój interes (co zrozumiałe), ale kosztem praw odbiorców (i to uważam za bardzo poważny problem).

Problemem epoki cyfrowej jest to, że choć multum materiałów jest łatwo dostępnych i wielu ludzi chętnie by z nich skorzystało do czegoś twórczego (w sensie prawnym, a nie artystycznym), to zwykle nie mają takiego prawa. Dostają długopisy, ale praktycznie nie wolno im niczego przepisywać. Ktoś musi więc dbać o zbudowanie zasobów, z których można będzie robić sensowne przeróbki/miksy/patchworki/dzieła pochodne – whatever; bo tak działa kultura – geniusze i oryginały pojawiają się rzadko, a potem wykorzystuje się to na milion sposobów, twórczych i odtwórczych. A nawet geniusze korzystają z gotowców (vide motywy ludowe w muzyce Chopina), i to o wiele bardziej, niż zdajemy sobie z tego sprawę.

Pytanie tylko kto ma to robić? Państwo jest szczególnie zobligowane do takich działań. I np. rząd USA buduje takie zasoby, a polska administracja tylko w bardzo wąskim zakresie. Wikimedia też sporo robi. NAC z punktu widzenia załatwienia tego palącego problemu współczesnej kultury, czyli zbudowania takiego zbioru do “przepisywania”, jest obecnie kompletnie bezużyteczny.

Dlatego cieszę się z początków zbliżania się struktur państwowych do idei WiOO, ale zdecydowanie jest to tylko wstęp. Zwiastun filmu ma jakąś wartość, ale nikt nie ogląda zwiastunów zamiast filmów, tylko żeby wiedzieć czy film będzie dobry. Tez zwiastun mówi mi, że może być dobrze, ale pod warunkiem, że ktoś dokręci jeszcze 90% dobrego materiału.

 
zwiń wątek dzikus  12 stycznia 2009 o godz. 8:36 #

Sęk w tym, że wykonanie kopi cyfrowej NIC nie kosztuje (systemy i tak pobierały by prąd by chodzić, a skopiowanie cyfrowej kopi NIC nie kosztuje), wykonanie ksera natomiast tak (koszt papieru, koszt tonera, koszt pani/pana obsługującej ksero itp.). Pytam więc, za co ci panowie biorą szmalec? Oni twierdzą, że za digitalizację, tylko że digitalizacja była RAZ, powtarzam RAZ wykonywana i kosztowała RAZ, natomiast NARODOWE aRCHIWUM CYFROWE bierze haracz non-stop od każdej kopii. Skoro tak to po pewnym okresie czasu zaczną wykazywać zysk, czy wtedy oddadzą ten zysk do skarbu państwa? W końcu to narodowe archiwum, więc ja jestem skory płacić ten haracz jeśli ma to umniejszyć moje podatki, tyle że to mrzonka, bo panowie zaczną nabijać własne kieszenie, nie natomiast narodu, choć pod jego szyldem chowają swoją komerchę.

 
 
zwiń wątek ertus  9 stycznia 2009 o godz. 22:44 #

Od kiedy archiwalia=dostępne za darmo?

zwiń wątek kocio  12 stycznia 2009 o godz. 10:16 #

Jak już wspomniałem, trzeba problem widzieć w szerszym kontekście, a nie sprawdzać takie absurdalne równania.

W berlińskim muzeum sztuki współczesnej widziałem jakiś czas temu zabawną pracę: przed kamerą przewracane były kartki książki i można ją było w ten sposób czytać. Ale to wcale nie znaczy, że tak właśnie powinna wyglądać “literatura na ekranie”, prawda? Chociaż literalnie wszystko się niby zgadza.

W dodatku na tym przykładzie idealnie widać jak to jest, jak się stare zbiory “na pałę” próbuje przenosić do nowych mediów, które mają inne zwyczaje i możliwości.

 
 
zwiń wątek jarek  10 stycznia 2009 o godz. 0:41 #

“Speaking of Zosia”, co sie dzieje z Janosikiem?

 
zwiń wątek veynert  10 stycznia 2009 o godz. 14:38 #

Takie małe sprostowanie dla wszystkich, bo niektórzy sami tworzą sobie definicje, zamiast sprawdzić.
Narodowe Archiwum Cyfrowe w 100% zasługuje na każdą literkę swojej nazwy.

Narodowym zasobem archiwalnym nazywamy wszystkie materiały, które dotyczą dziejów Narodu. (Archiwiści się kłócą, co to konkretnie jest (czy np. ulotki sklepów się liczą), ale nadal chodzi o to samo.) Wg takiej definicji (uproszczonej przeze mnie, ale sens pozostał, serio ;) ) NAC jak najbardziej jest narodowe.

Archiwum, jako instytucja zajmuje się gromadzeniem, przechowywaniem, zabezpieczaniem i udostępnianiem materiałów archiwalnych. NAC zajmuje się tymi wszystkimi rzeczami, więc nie można powiedzieć, że nie jest archiwum, bo chce pieniędzy za jedną z nich. W tym znaczeniu (i wg ustawy) nie musi być darmowe, bo udostępnianie != rozdawanie. NAC jak najbardziej jest archiwum.

Że cyfrowe to chyba jasne ;) .

Pieniądze, które NAC dostaje za wysłanie/stworzenie kopii zdigitalizowanego materiału, jak mówiłem, przeznacza się na dalszą digitalizację i rozwój lub promocję. W Polsce dopiero zaczyna się ten proces; z czasem ceny pewnie zaczną spadać, aż materiały będą mogły być udostępniane za darmo.
Archiwa cyfrowe nie mają z założenia realizować Stallmanowskiej idei wolności, a pracować, a do tego potrzeba jednak pieniędzy.
I serio, też bym wolał, żeby to było w 100% darmowe, ale wiem, że na razie się nie da (ale kiedyś na pewno). NAC dopiero zaczyna, więc dajcie im trochę czasu na rozruszanie się.

(A tak w ogóle, główna ustawa regulująca pracę archiwów jest z ‘83 roku… I tak, czas ją zmienić.)

zwiń wątek Thar  10 stycznia 2009 o godz. 17:35 #

Że archiwum i że cyfrowe – ok. Ale przymiotnik “narodowy” oznacza semantycznie, że coś należy do narodu. Tak samo jak przymiotnik “mój” w zwrocie “mój dom” określa właściciela domu, nie zaś dom który mnie dotyczy.

zwiń wątek veynert  10 stycznia 2009 o godz. 19:44 #

1. “Mój” jest zaimkiem dzierżawczym, nie przymiotnikiem.
Poza tym to działa w dwie strony — mój, jako należący do mnie, ale tym samym “dotyczącym mnie”. Trudno, aby coś, co należy do mnie mnie nie dotyczyło. (Pewnie można wynaleźć jakieś wyjątki, ale to jak udowadnianie, że 2+2=5…)

2. “Narodowy” — nie mówimy tu o semantyce (zresztą “narodowy” semantycznie znaczy więcej niż tylko “należący do narodu”), tylko o definicji narodowego zasobu archiwalnego. NBP też jest “narodowy”, ale to nie znaczy, że to, co się w nim znajduje należy do wszystkich ;) . (Przynajmniej nie w takim sensie, w jakim można by to rozumieć ;) ).

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek Thar  10 stycznia 2009 o godz. 23:02 #

Czyli, abstrahując od poprawki źle określonej części mowy – nazwa NAC jest semantycznie zgodna z prawnymi definicjami, które w potocznym języku są inaczej odbierane?

Pytam bez ironii, chcę po prostu rozjaśnić tę kwestię.

 
zwiń wątek veynert  11 stycznia 2009 o godz. 1:18 #

Wg Ustawy z dn. 14 lipca 1983 r. o narodowym zasobie archiwalnym i archiwach – tak, jest zgodna z definicjami (wstęp to ładnie wyjaśnia). Jakby co to tutaj można sobie poczytać.

 
 
 
zwiń wątek dzikus  12 stycznia 2009 o godz. 8:40 #

“Archiwum, jako instytucja zajmuje się gromadzeniem, przechowywaniem, zabezpieczaniem i udostępnianiem”

i UDOSTĘPNIANIEM, żądam więc udostępnienia mi wszelkich obrazów Matejki bez znaków wodnych w najwyższej dostępnej jakości !!!

Jeśli nie wywiązujecie się z tak podstawowych definicji, to nie kłamcie że jesteście archiwum.

zwiń wątek ertus  12 stycznia 2009 o godz. 11:14 #

@dzikus – poczytaj ustawę archiwalną – udostępnia się za darmo na miejscu ;) … więc nikt nie kłamie. Tak, ustawa jest do bani – jak Ci się nie podoba to pisz do ministerstwa o zmianę a nie oskarżaj kogoś o kłamstwo! Sądzę, że takie zarzuty nie pomogą ani NACowi ani archiwistom z archiwów państwowych – są bowiem instytucje które łakomie patrzą na ich archiwalia a nawet nie wiedzą co to jest open source i ogłaszają przetargi na wiele milionów złotych tylko, że robią to w skrytości – nie tak jak archiwa które jakby nie było propagują open source!…

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
 
 
zwiń wątek everth  10 stycznia 2009 o godz. 16:08 #

Pytanie zasadnicze – kto (co?) finansuje działalność NAC? Jeśli w większości są to pieniądze publiczne to przyzwoitość nakazuje zapewnić jak najbardziej szeroki dostęp – dodatkowe opłaty na pewno temu nie służą. Rozumiem że w normalnych archiwach (także publicznych) pobiera się opłaty, ale taka opłata powinna być równowartością wykonania kopii, kwerendy. Może się mylę ale w archiwach cyfrowych znaczący jest tylko koszt wykonania digitalizacji materiału źródłowego, reszta to groszowe sprawy.

W USA dąży się do tego żeby wyniki wszystkich badań naukowych w których jest znaczący udział funduszy federalnych były udostępniane bez żadnych dodatkowych opłat. Tak samo każdy obywatel USA ma prawo do darmowego zwiedzania Muzeum Narodowego. To tyle jeśli chodzi o relacja komumizm – nowy wspaniały świat.

 
zwiń wątek ech  10 stycznia 2009 o godz. 22:57 #
 
zwiń wątek ter-  11 stycznia 2009 o godz. 4:53 #

Dyskusja o NAC zwekslowała w dużej mierze na kwestie adekwatności nazwy. Sam się do tego przyczyniłem pisząc, że NAC nie jest ani archiwum, ani narodowym, choć nie o semantyczną ścicłość mi chodziło, tylko o sposób pojmowania obowiązków instytucji publicznej, na której ciąży obowiązek udostępniania gromadzonych zbiorów.

Mały przykład, żeby zilustrować, w czym rzecz. Jeśli wejdziemy na stronę wyszukiwarki Federacji Bibliotek Cyfrowych i wyszukamy księga adresowa to otrzymamy listę ponad dwustu pozycji dostępnych w całości, bez żadnych opłat, nadających się do użycia (przeglądania, czytania); można je sobie nawet ściągnąć jako ZIP ściągnąć i zapisać na dysku. Tych dwieście pozycji to ładnych kilka czy nawet kilkanaście tysięcy stron.

Gdyby polskie biblioteki cyfrowe postępowały tak jak NAC, to pokazywałyby online tylko okładkę i cennik, a za kopie cyfrowe kazały sobie słono płacić, tłumacząc jednocześnie, że bezpłatnie można uzyskać dostęp w siedzibie biblioteki, więc z misją publiczną jest wszystko OK.

Jeśli ktoś chce, niech sobie przeliczy wg cennika, ile trzeba by zapłacić za cyfrowe kopie tych samych dokumentów w NAC.

Czy biblioteki cierpią na nadmiar pieniędzy? Wątpię. Po prostu inaczej traktują swoje obowiązki.

zwiń wątek ertus  12 stycznia 2009 o godz. 3:31 #

Tak tylko czym innym jest zeskanowanie książki a czym innym akt. Książkę skanujemy ‘jak leci’ bo jest to jednorodny materiał. Akta – czasem trzeba kalibrować skaner za każdym razem, że już nie wspomnę iż materiał fotograficzny jest bardzo niejednorodny. Biblioteka może uprawiać masówkę ale opisanie jednej fotografii zajmuje dużo więcej czasu. Czasem opis przedstawionych osób, wydarzeń, czy miejsc wymaga żmudnego badania wielu źródeł. To wszytko nie jest za darmo i nie jest takie proste.
Ja też bym chciał, żeby archiwalia były za darmo (dowody osobiste, prawa jazdy i paszporty też) ale póki co nie są, ważne natomiast jest coś innego i tu jedynie parę osób to dostrzega, że coś się dzieje i że powstają rozwiązania które mogą umożliwić kolejne kroki i w dodatku w oparciu o open source. Spójrz ter: na to dzięki czemu działa wspomniana Federacja – dzięki odpowiedniemu oprogramowaniu które umożliwiło ich publikację. Druga sprawa, biblioteki o wiele wcześniej zaczęły digitalizację – właśnie przez jednorodny materiał) i mimo wszystko dostają relatywnie dużo więcej pieniędzy – nie tylko z budżetu centralnego ale też samorządowego czy uniwersyteckiego. Archiwa są finansowane centralnie. Zresztą porównajmy sobie ile jest bibliotek a ile archiwów: archiwów coś kole 134 (wraz z oddziałami) – bibliotek kilka tysięcy a z pewnością ’set’ takich jakie mogą digitalizować.

zwiń wątek dzikus  12 stycznia 2009 o godz. 8:44 #

Co nie zmienia faktu, iż digitalizacja jakiegokolwiek (nawet najbardziej skomplikowanego) aktu odbywa się raz, natomiast NAC pobiera opłaty wielokrotnie od obejrzenia takiego aktu w formie cyfrowej.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek ertus  12 stycznia 2009 o godz. 11:07 #

A przechowywanie jest za darmo? To nie jest tak, że archiwa przechowują pliki w jpeg – ale z tego co widzę w kopii matce tj. w tiffie czyli np. jedna mapa może mieć z tego co szacuję ok. 2-4 GB (rozmiar A1-A0)! A jak tych map jest no np. 12 tysięcy? Zgadzam się po raz kolejny archiwalia powinny być dostępne za darmo – przynajmniej do celów naukowych i niekomercyjnych, ale póki co krok jest w dobrym kierunku.

 
 
 
 
zwiń wątek ter-  12 stycznia 2009 o godz. 4:42 #

@ertus – Ja się bardzo cieszę, że archiwa w końcu wchodzą w epokę cyfrową. Tym bardziej się cieszę, że chcą stosować otwarte formaty i oprogramowanie open source. To na pewno jest postawa godna podziwu i poparcia. Ale to jeszcze za mało, bo równie ważny jest otwarty, szeroki dostęp do, jak to się patetyczne określa, wspólnego dziedzictwa kulturowego. Ucyfrowienie informacji stwarza taką szansę. (Pomyśl, o ile lepsza mogłaby być Wikipedia, gdyby wikipedyści mogli skorzystać z zasobów NAC?)

Poza tym najważniejsze cele i procedury powinno określać się już na początku. Sugestie, że może w przyszłości NAC będzie inaczej traktował swoją służbę publiczną, trochę mi przypominają zapewnienia recydywisty, że jeszcze tylko kilka “skoków”, a potem już na pewno będzie uczciwym obywatelem. Zresztą, ja nie natknąłem się na żadne wyraźne zapewnienie, że coś się zmieni.

Co do funduszy bibliotek i kosztów digitalizacji ich zbiorów, to o ile się orientuję, mylisz się bardzo mocno. Instytucje, które je finansują (samorządy, uczelnie, szkoły) nie cierpią na nadmiar gotówki i zawsze mają wiele pilniejszych wydatków na głowie. Właściwie jedyną nadzieją są fundusze unijne. Rozsypujące się roczniki dziewiętnastowiecznej prasy, starodruki, rękopisy wymagają często uprzedniej kosztownej i żmudnej konserwacji. Sprzęt do skanowania, który nie niszczy skanowanych książek kosztuje kilkaset tysięcy złotych. Ile bibliotek może sobie na coś takiego pozwolić? Sądzę więc, że pod względem finansowym sprawa wygląda podobnie jak w archiwach.

zwiń wątek ertus  12 stycznia 2009 o godz. 11:01 #

@ter: cieszę się, że jednak dostrzegasz pozytywy. Masz rację wyraźnych obietnic nie ma – ale ja czekam z dużym optymizmem.
Co do wikipedii – to archiwa mają przyjść do wikipedystów czy odwrotnie? Bo wydaje mi się, że w Niemczech było właśnie tak – a rozmowy nie trwały dwa dni tylko kilka miesięcy. Zauważ też co zrobiło Bundesarchiv – udostępniło skany bez znaków wodnych ale ‘tylko’ w maksymalnym rozmiarze 800×600. Jeśli chcesz wydać album czy wrzucić to do gazety komercyjnej – musisz zapłacić. To samo jak chcesz wykorzystać skany z ‘oryginalnych’ zbiorów Bundesarchiv w publikacji komercyjnej. Tylko w Niemczech jest wyższa kultura – jeśli kto chce wydać album – to nie ważne czy ma dostęp do skanów czy nie – zawsze informuje Bundesarchiv czy archiwa landów; w Polsce jest nieco inaczej – mogę zrobić taniej o 50 zł? Róbmy – przecież nikt się nie obetnie, że wykorzystuję jego zasób (tak to jest zasób archiwum konkretnego nie mój czy Twój tak stanowi ustawa) Zresztą Bundesarchiv ma dużo bardziej rażący znak wodny na swojej oryginalnej stronie niż ten NACowy. Od razu uprzedzam narzekanie – tak to są miniaturki a nie zdjęcia ale… pierwszy krok został zrobiony.
Co do finansowania – jednak się mylisz – w Polsce od paru lat funkcjonuje program rządowy kwaśny papier – z którego zarówno biblioteki konserwują jak i skanują :) … Tak owszem korzystają z tego również archiwa ale w dużo mniejszym stopniu. Co do kosztu skanera – dobry skaner bezdotykowy to jest 90-120 tys zł więc nie jest tak źle. W bibliotekach jest natomiast inaczej w zupełnie innej sprawie – etatów, o ile archiwa są SC to biblioteka mając fundusze może dużo elastyczniej zarządzać kadrami. W archiwach jest określony pakiet etatów które dopiero jakoś od 2 lat zaczęły przybywać (wystarczy śledzić biuletyn SC)! Ponadto archiwa mają trochę inny zakres obowiązków: są urzędem – wydają zaświadczenia, są centrum edukacji (robią wystawy, popularyzują przez edukację) i są wreszcie archiwum które zajmuje się całym spectrum zagadnień – naprawdę to nie jest tak że biorę skanuję i puszczam w net. Ja nie mówię, że to ma je usprawiedliwiać – mówię (piszę ;) …), że należy im się odrobinę zrozumienia. I tak jak napisałem na początku – patrzę na NAC z dużym optymizmem :)
Cieszę się również z tej dyskusji bo mam nadzieję, że Ci archiwiści co lubią linuksa ją czytają i widzą czego od nich oczekujemy :)

zwiń wątek ter-  12 stycznia 2009 o godz. 13:56 #

@ertus – Pewnie, że dostrzegam pozytywy. Kiedy przeczytałem pierwszy raz o projekcie NAC, pomyślałem, że również w archiwach idzie nowe, że do głosu dochodzą ludzie z otwartymi głowami. Niestety, tym większe było rozczarowanie, kiedy zobaczyłem w sieci… sklepik.

Ok, czekamy! Może sklep dorośnie do swojej dumnej nazwy.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
 
 
Identyfikator (wymagane)
Adres e-mail (wymagany - nie pokażemy go publicznie)
Adres URI
Rozmiar pola: zmniejsz rozmiar | zwiększ rozmiar
Uwaga! Niektóre komentarze, m.in. te dodane przez niezalogowanych i nowych użytkowników, są ręcznie moderowane. Jeśli Twój komentarz nie ukaże się od razu, nie dodawaj go ponownie, tylko cierpliwie poczekaj na akceptację.
W komentarzach możesz używać prostych znaczników HTML. Przykłady:
  • Link: <a href="jaklinux.org">Linux dla każdego</a>,
  • Wytłuszczenie: <strong>tekst pogrubiony</strong>,
  • Kursywa: <em>tekst pochylony</em>,
  • Przekreślenie: <strike>tekst przekreślony</strike>,
  • Kod: <code>printf("blok kodu");</code>,
  • Cytat: <blockquote>cytat</blockquote>
Uwaga: jeśli dodasz nieznany znacznik, będzie on niewidoczny, gdyż system filtruje takie znaczniki.

CC BY

Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska. Uwaga, jeśli nius jest skopiowany z innej strony, kopiując go należy podać link również do tej strony!