Open source w Holandii
28 grudnia 2006, michuk
Dziesięć głównych okręgów holenderskich, członków programu OSSOS (Open Source and Open Source Software) podpisało manifest w którym zobowiązują się do promowania rozwiązań open source.
Grupa zamiast użyć bezpośrednio terminu open source czy free software, zdecydowała się na stworzenie własnej definicji wymagań jakie stawia oprogramowaniu, a są to:
- niezależność od dostawcy (wymuszenie konkurencji)
- interoperacyjność (można to tłumaczyć jako niezależność od platformy i konkretnych aplikacji, czyli w skrócie stosowanie otwartych standardów wymiany danych)
- przejrzystość i weryfikowalność (rząd musi mieć możliwość sprawdzenia czy dane oprogramowanie nie łamie prawa, m.in. prawa ochrony prywatności obywateli — to implikuje zastosowanie otwartego kodu źródłowego aplikacji)
- trwałość danych (nawet jeśli oprogramowanie przestanie być wspierane, dane powinny być dostępne — innymi słowy, powinny być stosowane otwarte standardy)
Manifest nie ma wielkiego znaczenia prawnego, ale ma znaczenie symboliczne. Jest wola i dobra chęć. Teraz wystarczy tylko podejmować dobre decyzje dotyczące migracji, czego serdecznie życzymy holenderskim przyjaciołom.


Cóż, Holandia nie przypadkiem jest bogatym krajem…
Może dlatego że rządą tam w miarę inteligentni ludzie?
Poczekamy, zobaczymy. :] Francja i Massachuset też zaczęły z hukiem.
[...] ze standardu OpenDocument w administracji publicznej (choć są problemy z innymi formatami) oraz o manifeście promowania FLOSS przez 10 głównych okręgów holenderskich. Te efekty nie wzięły się z [...]