Otwarte formaty w Norwegii już w 2009 roku
20 grudnia 2007, szmergiell
Zgodnie z artykułem opublikowanym w norweskim serwisie digi.no, od 1 stycznia 2009 roku, na terenie Norwegii obligatoryjne będzie używanie otwartych formatów dokumentów.
Dla wszystkich nośników wymiany informacji pomiędzy władzą a użytkownikami zostały określone poniższe formaty:
- HTML dla wszystkich informacji publicznych dostępnych przez sieć.
- PDF dla wszystkich dokumentów, gdzie konieczne jest zachowanie układu strony.
- ODF dla wszystkich dokumentów, w przypadku których odbiorca ma mieć możliwość edycji.
Rząd, administracja rządowa i oddziały regionalne, mogą również publikować dane w innych formatach, ale poza tym zawsze muszą publikować w jednym z powyższych formatów. Dekret ma działanie wsteczne, co oznacza że do 2014 wszystkie poprzednio opublikowane dokumenty muszę być przekonwertowane i dostępne jako jeden z tych trzech formatów.
Dekret nie narzuca formatu dla wewnętrznej dokumentacji, ale pozostaje mieć nadzieję, że te same formaty wymiany danych będą używane wewnątrz administracji.
Minister Technologii Informacyjnych, Heidi Grande Røys
Wszyscy powinni mieć równy dostęp do dokumentów publicznych. Od 2009, każdy obywatel będzie w stanie wybrać sobie rodzaj oprogramowania, dzięki któremu uzyska dostęp do publicznych informacji. Decyzja rządu zwiększy również zakres rywalizacji pomiędzy dostarczycielami oprogramowania. W przyszłości, nie będzie zgody na fakt aby agencje rządowe przywiązywały użytkowników informacji publicznych do zamkniętych formatów.


No no no, to już kolejny kraj… oby tak dalej!
Ostatnio Microsoft dostaje mocno po tyłku na całym globie: Holandia, Belgia, Chiny, Rosja, Niemcy, akcja mająca na celu dostarczenie dzieciom z biednych krajów laptopów, teraz Norwegia. Czyżby koniec Microsoftu był bliższy niż większość przypuszczała. Swoją drogą ciekawe kiedy Polscy politycy zobaczą plusy otwartych formatów i oprogramowania.
Moge Ci powiedziec… jak juz MS bedzie u kresu upadłości… czyli nie za szybko…
Obawiam się, że to nie chodzi o “zobaczenie plusów”. Wizyty Billa G. u naszych premierów pozwalają przypuszczać, że nasz rząd podpisał z MS jakieś tajne porozumienie i to z tego powodu zbyt dużo na temat alternatywnych (wolnych) formatów i systemów się nie mówi.
Obym się mylił!!!
(Dla mnie probierzem moich obaw będzie działalność w tym względzie zadeklarowanego zwolennika linuksa i nowych technologii – wicepremiera, ministra gospodarki Waldemara P.*)
*Panie Waldku, Pan się nie boi…
Ja na to patrzę inaczej: bardziej byłbym zadowolony nie z upadku Microsoftu, ale z takiej zmiany modelu ich konkurowania na rynku IT, która przedkładałaby konkurowanie jakością swoich produktów nad innymi, nie związane z techniką strategiami. Taka zmiana strategii musiałaby zakładać przestrzeganie i wspieranie norm technicznych. Byłaby to duża korzyść dla Microsoftu borykającego się z ograniczoną interoperacyjnością swoich produktów, dla użytkowników ich oprogramowania oraz dla wszystkich innych klientów rynku IT.
No nie wiem , czy się z tego śmiać , czy płakać nad tobą .
Człowieku M$ skonstruował swoją potęgę właśnie przez stosowanie nieuczciwych
praktyk .
Gdyby miał konkurować jakością i ceną to takiego czegoś jak M$ po prostu by nie było ,a szanowny pan B.G zapewne dobrze o tym wie dlatego …
Za nim M$ wypuścił win95 na rynku były już od dawna systemy o porównywalnych
a może i większych możliwościach , jak choćby AmigaOS w 1992 była już wersja
2.0 ale nawet 1.3 (1987 ) mogła by z tą rewolucyjną nowością śmiało konkurować !
Ale jeśli ci się wydaje że można przekonać hienę do wegetarianizmu to proszę
bardzo ale nie dziw się że tacy jak ja cię “wyśmieją ” .
ze względu na ma·ły potencjał firmy microsoft – upadnie on
trzyma go jedynie directx, gdy linux będzie posiadał 100% directx 9.0 windowsy znikną z komputerów. TAKA JEST PRZSZŁOŚĆ.
Ile masz lat?
33, a komputerami zajmuję się od czasów Timex, ZX Spectrum. Wiesz co to takiego Piterze?
Trudno się nie zgodzić.
Z własnego doświadczenia wiem, że w opanowaniu przez Linuksa komputerów domowych przeszkadza właśnie DirectX. Jeśli albo Wine zacznie go bardzo dobrze obsługiwać, albo producenci przejrzą na oczy i będą wydawać gry natywnie na Linuxa i używać w nich OpenGL (z korzyścią dla wydajności), to windows długo na domowych komputerach nie wytrzyma.
Do dokumentów doskonale sprawdza się OpenOffice, a w wielu aspektach windows nie dorasta Linuksowi do pięt.
Brat używał Linuxa przez pewien czas, i używałby nadal, gdyby nie niedziałające gry. W tej chwili po prostu nie chce mu się rebootować ciągle kompa, aby przełączać się między systemami.
Ja również uważam, że M$ doszedł do swojej potęgi krętactwem i przekrętami, więc uczciwa walka z nimi nie ma sensu. Pewne trendy po prostu trzeba wymusić, nawet “młotkiem”, jeśli się nie da inaczej. I “rozumne” państwo nie bedzie miało skrupułów przed użyciem tego “młotka”.
Właśnie w tym celu państwo skupia w swoim ręku władzę i możliwości niedostępne zwykłym obywatelom. Aby używać ich w interesie obywateli.
No chyba, że to jest Polska, gdzie przywileje władzy są jedynie miarą ograniczającą na co może władza sobie pozwolić w swoim przestępczym procederze, a nie z czego może korzystać dla dobra obywateli i kraju.
No cóż, wszystko wskazuje na to że wielki moloch upadnie z równie wielkim hukiem ale z korzyścią dla całego świata.
>wielki moloch
że niby kto? microsoft? hahaha, jaki moloch? w rew pozorom MS wcale nie jest taki wielki, jak to już ktoś wielki powiedział, róbmy swoje i nie podniecajmy się microsoftem. MS może jest monopolistą – ale nie molochem. Gdzieś był artykuł na tematy finansowe MS… nie wiem czy właśnie nie w tym portalu. W tym tempie windows przestanie być potrzebny – poaptrzcie na projekt ReactOS, Wine…
Ten oto człowiek to powiedział: Strach przed ciemnością
To już oficjalne: http://www.theinquirer.net/gb/inquirer/news/2007/12/20/norway-mandates-government-odf
Na marginesie warto dodać, że pani Røys reprezentuje w rządzie norweskim Socjalistyczną Partię Lewicy. W Polsce, czyli kraju, w którym ludzie mają bzika na punkcie tej czy innej prawicy o tak progresywnej formacji politycznej można tylko pomarzyć. W prawicowej Polsce przeciętny prawicowy, a jakże, polityk nie ma najczęściej zielonego pojęcia, co to jest wolne oprogramowanie, o tym jakie może ono mieć znaczenie dla instytucji publicznych nie wspominając. W konsekwencji, recepcja wolnych formatów w Polsce nie jest i jeszcze długo nie będzie możliwa.
@KrzyK: popracie dla WiOO na świecie jest niezależne od opcji politycznej. Zarówno prawica i lewica ma powody aby popierać wolne i otwarte oprogramowanie. U nas najaktywnieszymi zwolennikami WiOO są UPR i Partia Zielonych, czyli skrajne prawica i lewica. Ja mam nadzieję, że w końcu normalne centrowe partie zaczną dostrzegać WiOO. Niestety LiD czy PO mają “inne ważne sprawy” do załatwienia. Cała nadzieja w PSLu