Nowy efekt KWin
19 lutego 2009, RRH
Poniższy nius jest tłumaczeniem wpisu z bloga Martina Graesslina.
Zaimplementowałem nowy efekt KWin, który nazwałem “Arkuszem”. Animuje on okna dialogowe.
Okno dialogowe jest rozwijane i nadlatuje od okna-rodzica. Trudno opisać to słowami, dlatego przygotowałem film wideo (oczywiście prędkość jest ustawiona na bardzo wolną):
Obecnie nie chcielibyście go używać, gdyby efekt zanikania był włączony. Czas trwania tych dwóch efektów jest różny, więc okno zdąży zaniknąć, gdy rozwijanie jeszcze trwa.
Prace nad kostką wciąż trwają, są dodawane nowe funkcje. Wczoraj na przykład uległem licznym prośbom i zaimplementowałem funkcję 3D okna, więc może ono teraz wystawać zza kostki. W rzeczywistości to jedna z tych funkcji, których osobiście nie lubię, ale skoro Compiz ją ma, trzeba było ją zaimplementować.
Ponownie, obraz powie więcej niż tysiąc słów:
Wciąż występują drobne błędy, spowodowane sekwencją rysowania, ale nie są one na tyle poważne, by nie mogły zostać naprawione.



Film ma jedną wadę: nie mieści mi się na ekranie
odśwież cache, bo zostało to poprawione od razu
I to na tyle skutecznie że nie wyświetla się film
. Radykalne, ale działa
))
Pozdrawiam, rozbawiony czytelnik.
No, brawo – KDE dorobilo sie kolejnego ficzera, ktory w OSX byl od samego poczatku, osiem lat temu.
Nie ma się co dziwić – powszechnie wiadomo, że najefektywniej rozwijają oprogramowanie indywidualności oraz małe firmy, w drugiej kolejności korporacje, a na samym końcu programiści w spontanicznym “czynie społecznym”.
Powszechnie wiadomo, że jeśli nie ma się konkretnych argumentów by uwiarygodnić swoje własne widzimisię zaczyna się myśl od “Powszechnie wiadomo”, a w dalszej części papier wszystko zniesie.
Mam znajomych w różnych dużych korporacjach (w tym Google) i małych firmach (sam pracuję w już-prawie-średniej i widzę, jak powoli przekształca się w korporację
)- w tych drugich jest zdecydowanie większy “zapieprz” i zarazem mniej barier komunikacyjnych i biurokratycznych, co przekłada się bezpośrednio na większą wydajność. W dużej korporacji na wykonanie zadania zajmującego 10 minut potrzeba często 2 tygodni albo i więcej. Zresztą nie tylko ja tak sądzę, bo Paul Graham zdaje się opisał to zjawisko w jednym ze swoich esejów – czyli w USA jest podobnie jak w Polsce.
Mała firma składa się zwykle z kilku osób, które są bardzo silnie zdeterminowane, żeby wypuścić dobry produkt, który ludzie kupią. Tej determinacji brakuje zwykle firmom dużym (szef projektu może ją mieć, ale pracownicy 4 szczeble niżej, niekoniecznie), choć czasem daje się to nadrobić wysoką kulturą pracy.
Co do oprogramowania rozwijanego społecznościowo*, to najczęściej jest już w ogóle masakra – każdy ma inną wizję, ludzie odchodzą nagle w połowie, bo “dostali płatną pracę”, albo robią forka, bo nie podobał im się styl kodowania kolegów, albo wywracają do góry nogami pół projektu, żeby wprowadzić “innowacje”. Stąd mamy projekty, które niemal stoją w miejscu (PostgreSQL), są rozwijane za pomocą ruchów browna (PHP, MySQL), albo są stabilne jak Windows 95 beta (KDE 4.2). Produkty świadczą same za siebie. Po wielu latach rozwoju PostgreSQL/MySQL nadal jest lata wstecz za MSSQLem czy Oraclem, GCC generuje gorszy kod (i wolniej) niż MS Visual C++ i kompilator Intela, GIMP jest trudniejszy w obsłudze niż Photoshop a KDE daleko do użyteczności Mac OS X.
*) nie liczę do tej kategorii projektów, które mają dobre finansowanie / sponsorów lub wywodzą się z projektów zamkniętych, bo one mają model rozwoju raczej taki jak w firmach i o chaosie nie może być mowy. Np. Java, OpenSolaris, Firefox.
A, jeszcze jedno – obserwowałem przez jakiś czas rywalizację pomiędzy twórcami maszyn wirtualnych / kompilatorów dla Javy, jak jeszcze JVM Suna nie było otwarte. Po stronie FLOSS było między innymi Kaffe i GCJ, po stronie oprogramowania zamkniętego BEA JRockit, IBM, Sun JVM i Jet. Wszystkie produkty zamknięte miażdżą odpowiedniki FLOSS do tej pory zarówno wydajnością, jak i kompletnością implementacji, mimo tego, że wszyscy mieli równe szanse, bo specyfikacja była od początku otwarta. GCJ do tej pory tkwi w czasach Javy 1.4 i produkuje zarazem najpowolniejszy kod ze wszystkich wymienionych.
Czesciowo zgadzam się z Tobą, jednak wszystko ma swoją miare. Zauważ, że projekty FLOSS nic nie kosztują…powtarzam NIC!! I teraz nawet jesli rozwiązania komercyjne są lepsze, wydajniejsze to należy zważyć na ile ta ich “lepszość” jest opłacalna przy wyborze rozwiązania. U mnie w firmie wykorzystujemy Postgresa, Mysql’a, ruby on rails, OpenOffice’a, serwer dedykowany na Debianie, serwer firmowy na NDD, i wiele jeszcze innych projektow wolnozrodlowych. I pewnie, wszystko mozna bylo zastąpić rozwiazaniami komercyjnymi…pewnie bardziej wydajnymi….ale po co? Wszystko gra i spiewa, a zapewniam Cię, że wykorzystywane jest to naprawde w poważnych pracach…..Tak więc, powrazam…wszystko jest relatywne
Kłułiku, bardzo się z Tobą zgadzam… pracowałem i w małej firmie, i w dużej korporacji oraz zmarnowałem masę życia na open source…
I również mitem jest, że człowiek się uczy pracując przy projektach open source, dużo więcej nauczyłem się o tworzeniu oprogramowania przez 3 lata pracy w korporacji, niż przez 10 lat pracy z open source…
Zgadzam się, ale trudno jest to tak naprawdę skalkulować, dopóki do tego samego zadania nie zaprzęgnie się oprogramowania otwartego i zamkniętego, i się nie policzy dokładnie. Nie zgadzam się, że FLOSS nic nie kosztuje – nie kosztuje dopóki nie potrzebujesz nagle funkcji, której brak, albo potrzebna funkcjonalność niby jest, ale mocno nie domaga i pracownicy zamiast pracować tracą nerwy i czas.
I tak PostgreSQL/MySQL są fajne, dopóki nie chcesz na tym postawić HA, albo nie potrzebujesz generować raportów z 500 mln rekordów. PHP czy RoR też ładnie działa, dopóki nie okaże się, że Twoja aplikacja musi uczestniczyć w transakcjach rozproszonych, albo realizować kosztowne obliczeniowo zadania (wtedy stos J2EE albo .NET rządzi). W GIMPie też można dużo, ale jakoś nasza firma wolała kupić Photoshopa i graficy są z tej decyzji zadowoleni.
Oczywiściwe wszystkie uogólnienia są złe i można znaleźć dobre projekty FLOSS, ale te dobre najczęściej są dziełem indywidualności, a nie “społeczności”. Nie miałem na myśli, że FLOSS jest be, tylko, że model rozwoju produktu, polegający na tym, że każdy przynosi własny kawałek samolotu, się generalnie nie sprawdza i modele używane w firmach do rozwoju oprogramowania zamkniętego są skuteczniejsze.
[otwarty] model rozwoju produktu [...] się generalnie nie sprawdza i modele używane w firmach do rozwoju oprogramowania zamkniętego są skuteczniejsze.
Zgodzę się z Tobą co do rozwoju w modelu zamkniętym, często motywowanym finansowo. Jest to wystarczające, żeby w sumie (jako firma) zgodnie przeć do przodu i tworzyć coś nowego za godziwą cenę (na styku firma-klient) i płacę (na styku firma-pracownik).
W modelu otwartym nie zawsze ten rozwój jest aż tak widoczny i częściej zdarzają się otwarte odpowiedniki rozwiązań zamkniętych. Ale jak wiadomo, od każdej reguły są jakieś odstępstwa.
Też pracuję komercyjnie i z mojego doświadczenia wynika, że pewnych rzeczy po prostu NIE DA się zrobić siłami społeczności. Mam na myśli szczególnie programy dedykowane do konkretnych rozwiązań (np. towarzyszące jakiejś elektronice, tworzone na zamówienie, itp). Do tego trzeba ludzi o konkretnej wiedzy, pracujących za konkretne pieniądze. Wtedy produkt powstaje jako całość wraz z towarzyszącym mu oprogramowaniem.
Natomiast model otwarty jest naprawdę świetny do rozwoju programów traktowanych przez użytkowników jako oczywista, powszechnie spotykana funkcjonalność (mimo, że program samych funkcji może mieć bardzo dużo). Przykłady: przeglądarka, klient pocztowy, odtwarzacz multimediów, edytor tekstu, przeglądarka obrazków, serwer baz danych. Powszechność przekłada się na ilość użytkowników, z których pewien odsetek jest zainteresowany dalszym rozwojem (zgłoszenia błędów, propozycje zmian funkcjonalności, poprawki, itp).
Dla mnie oba modele są potrzebne, dają użytkownikom większy wybór. W zamkniętym – jest nastawienie na zysk (to proste). W otwartym – hm, tu motywów jest bardzo dużo. Czy któryś z tych modeli zwycięży? Nie mam pojęcia.
@Czajnik: nie zgodzę się, że przy projektach open source człowiek się nie uczy. Czegoś tam się zawsze nauczy, aczkolwiek faktycznie znacznie więcej uczy się w pracy zarobkowej, zwłaszcza jeśli chodzi o metodologię tworzenia oprogramowania.
Jezu, mam sobowtóra! Ten Czajnik tam wyżej, to nie ja, serio!
@Czajnik (prawie jakbym sobie odpowiadał
): Nie zgadzam się – pracowałem i w dużych firmach, w małych firmach, również przy open source. Najwięcej nauczyłem się w sumie w małych firmach, najmniej w dużej korpie
Korporacje imho uczą głównie organizowania sobie pracy, ale technicznie zwykle robi się tam rzeczy mało odkrywcze i nudnawe.
Co do porównania JVM-ów – bardzo dużo zależy od tego, czy ktoś za taką pracę płaci, czy nie. Faktem jest, że istnieje bardzo dużo projektów open source, które zostały opuszczone, nigdy nie skończone, itd. itp.
Póki co jest to jedynie prawie jak w OS X. A prawie robi wielką różnicę, bo arkusz powinien być przymocowany do okna rodzica, a nie wisieć sobie osobno tak jak widać na filmie. Niemniej ruch w dobrą stronę.
Ten sposób myślenia jest przerażający. To teraz już rozumiem czemu w kwin zmiana rozmiaru okna przy włączonych efektach działa tak samo beznadziejnie jak w Compizie.
@tr*sz: Nie ficzera, tylko tandetnego efektu. Ciekawe czy takie same zastrzeżenia miałeś do innych ficzerów, które zaimplementowano w *Mac* OS X, a w KDE były już osiem lat wcześniej ;P.
No wiesz… innowacyjne Apple dodało w ostatniej wersji superficzer pod nazwą Spaces
Akurat roli Apple’a bym nie negował
Gnome wydaje się czerpać zeń garściami
e… w dziedzinie UI wszystcy od wszystkich zrzynają (apple, microsoft, linux, inni) i nikomu w niczym to nie przeszkadza. A nawet jak ktoś wymyśli coś nowego, czego wcześniej nie było, to trudno uznać takie “osiągnięcie techniczne” za ważne dla rozwoju informatyki
a jednak :-p Apple zrobilo w iPhonie multitouch i innym go nie da :-p
Da go tym, co zapłacą licencję. A zapłacą Ci, co będą w stanie na tym zarobić.
Apple zrobilo w iPhonie multitouch i innym go nie da :-p
Serio? A o nie jest kwestia producentów paneli dotykowych, żeby dało się odczytać więcej niż jedno przyłożenie naraz? W grudniu 2008 byłem na seminarium firmy ST i choć o multitouch tam nie było mowy, to ilość proponowanych rozwiązań paneli dotykowych była całkiem duża – od małych do dużych, część dostępna od zaraz, część w tym roku. Fajny był przykład hermetycznego panelu do domofonu z przyciskami dotykowymi zamiast tradycyjnych, mechanicznych – za przystępną cenę. Jeszcze tylko wbudować mały panel LED, kamerkę i jest domofon nowej generacji
Czy to jednak Apple ma jakiś superpatent na multitouch i nie chcą się nim (tanio) dzielić? Czy jest to patent software-owy, jak np. na dwuklik czy układ elementów GUI? Bo producenci sprzętu już nadrabiają, a elektronika dotykowa będzie się stawać coraz powszechniejsza.
Trasz – używam zarówno MacOSX jak i KDE4.2, ale z Compizem, w miejsce efektów Kwin. Może i ten akurat efekt powstał dopiero teraz, ale ogólna ilość efektów oraz ich jakość w moim odczuciu przemawia na korzyść linuksa.
Szkoda tylko, że cała reszta (stabilność, funkcjonalność) przemawia raczej na korzyść OS X…
No, z tą funkcjonalnością to się troszeczkę zapędziłeś…
@Paweł: możesz rozwinąć myśl? Przykładowo: czy w KDE można już sobie oskryptować GUI a la AppleScript?
@Paweł Ciupak: Nie, nie zapedzil sie. Funkcjonalnosc nie oznacza mozliwosci pogrzebania sobie w ustawieniach, jak sie czlowiekowi nudzi.
Funkcjonalność oznacza to, że podstawowe zadania jestem w stanie zrealizować szybko i bezoleśnie. Np. kopiowanie plików pomiędzy dwoma katalogami. Jakoś nadal stary poczciwy Midnight Commander jest do tego celu niezastąpiony. Cały ten nowy Dolphin niby miał być taki lepszy, a tymczasem od 2 tygodni nie mogę się przyzwyczaić. Podobne wrażenie, jak przy przechodzeniu z MS Word 2000 na 2007. Coś z tą użytecznością jest nie teges.
Ale za to możesz w doplhinie przyznawać plikom (swoim i cudzym) gwiazdki! Niech Ci to wynagrodzi jego braki
Bardzo fajnie, ze KWin sie ciagle rozwija
Jedyna rzecza, ktora powstrzymuje mnie przed jego uzytkowaniem to brak mozliwosci ustawienia akcji pulpitu (np. obrot kostka, zmiana pulpitu etc.) pod przyciski myszy tak jak to jest w compizie.
Mam nadzieje, ze do czasu KDE 4.3 ta funkcjonalnosc zostanie dodana
To zgłoś życzenie na bugs.kde.org.
A do autora mam małą uwagę.
Pisanie o tylko jednym efekcie to chyba nie jest dobry pomysł, szczególnie, że ostatnio było dużo ciekawych zmian (jak będę miał czas i będzie mało rozdrobnienia, to może się później znowu skuszę na taką serię jak kiedyś o KDE 4.2).
Akurat nie dalej jak tydzień temu usunąłem konto z KDE z SVN-u, bo potrzebowałem miejsce na Gentoo. Zanim nie poradzę sobie z migracją (oj, będzie długa), nie mam warunków.
Zdecydowałem się na przetłumaczenie tego niusa, jak tylko przeczytałem wpis na blogu. Po drugie chciałem też zobaczyć reakcje tych fanbojów narzekających na innowacje.
Artykuł o jednym efekcie graficznym
Sezon ogórkowy? Nie macie już KDE’dziarze sie czym brandzlować
Ty widać masz, skoro skomentowałeś ten news…
10/10
A tak poza tym, to rzeczywiście, nie mamy się już czym brandzlować. W przeciwieństwie do Gnomiarzy, bo oni mogą jeszcze się pobrandzlować funkcjami, które KDE już ma… Oczywiście, o ile te funkcje w ogóle pojawią się kiedyś w GNOME…
0/10
1hero2–
A niestety, tuxmaniak ma rację – sam pamiętam, ile szumu w internecie było, gdy GNOME implementowało karty w Nautilusie, mimo że funkcja nie była szczególnie odkrywcza…
GNOME ma właściwie tylko trzy zalety:
- nie wysypuje się
- nie zamula
- jest domyślne w komercyjnych dystrybucjach, więc często używając nieswojego PC warto Gnome znać.
Więcej zalet się nie dopatrzyłem, ale te dla niektórych ludzi są kluczowe.
Zalety KDE?
- Lepsze wizualnie (większe bogactwo efektów i styli)
- Więcej out-of-the-box fajnych funkcji, i fajnych funkcji łatwych do dodania (na przykład SVN w konquerorze)
- Bardzo dobre narzędzia kcontrol to łatwa i potężna maszyna do konfigurowania całego środowiska.
Gnomowe odpowiedniki kcontrol przypominają nieco edytor rejestru z Windows, wymagający więcej wiedzy tajemnej niż pliki konf. i panel sterowania z windows, w którym bałagan przekracza ludzkie pojęcie…
a to była jedna z rzeczy, przed którymi 10 lat temu uciekłem z wiecznie-syfiastego-windows w stronę linuksa, który działał, był łatwy w użyciu i nie miał wirusów.
kcontrol bylo w kde3, teraz jest sytemsettings jesli sie nie myle
@Paweł Ciupak:”sam pamiętam, ile szumu w internecie było, gdy GNOME implementowało karty w Nautilusie, mimo że funkcja nie była szczególnie odkrywcza…”
Ano właśnie. Karty były już od dłuższego czasu obecne w PCman File Managerze (aplikacja napisana dla Gnome, no ale nie domyślna, dodatkowo zastąpienie nim nautilusa wymagało magicznych sztuczek, a i tak nie było całkiem skuteczne), a w KDE4, napisanym od nowa, zdążono już zaimplementować je drugi raz w domyślnym menedżerze plików (dolphin dla KDE 3.5.x chyba nie miał kart, w przeciwieństwie do konquerora). No, ale przynajmniej deweloperzy nautilusa zdążyli przed deweloperami thunara… :>
GNOME po prostu dziala takze na leciwych juz maszynach. No i nie przeszkadza przy robieniu czegos na kompie.
A KDE przeszkadza? Czym? Brakiem ikon na pulpicie? Proszę was…
Od chwili pojawjenia się KDE 4.2 nie pojawił się u mnie żaden bug przeszkadzający w pracy. Błogowsławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli…
Taaa. “Na własne oczy widziałem, że bug nie występuje”.
A tak serio, to nadal nie mogę automatycznie montować pendrive’a i to bardzo przeszkadza w pracy. W 3.5.10 działało bez problemu, po zainst. 4.1.3 a później 4.2.0 nie działa. Tylko nie mów, że to moja wina, i że muszę coś w plikach konf. grzebać. Działało, a teraz nie działa, czyli ZEPSULI. Tak podstawowe rzeczy w wersji stabilnej nie mają prawa nie działać!
“i że muszę coś w plikach konf.” – niestety musisz.
Nowy hal i PolicyKit tak ma, musisz albo się tym zająć sam, albo zainstalować dystrybucję z wbudowanym kde 4.2.
“Należy otworzyć plik /etc/PolicyKit/PolicyKit.conf i między znacznikami wpisać:
”
Najlepiej wszystko na KDE zwalić…
Zapomniałem, że tu html jest. ..
“Należy otworzyć plik /etc/PolicyKit/PolicyKit.conf i między znacznikami
Należy otworzyć plik /etc/PolicyKit/PolicyKit.conf i między znacznikami wpisać:printf("Należy otworzyć plik /etc/PolicyKit/PolicyKit.conf i między znacznikami wpisać:");
Wcześniejsze można wywalić, sry za spamowanie, ale nie udawało mi się tego napisać.
Nie, no to nie działa. Jak tu kod dodać?
“i że muszę coś w plikach konf.” – niestety musisz.
Nowy hal i PolicyKit tak ma.
http://forum.pld-linux.org/printview.php?t=3437&start=0&sid=67ab1f78558ad3a67ab20e79071d42a8
Najlepiej wszystko zwalić na KDE.
Moderatorzy, admini: ten komentarz zostawcie, reszta do kasacji.
A mnie bardzo podoba się brak automatycznego montowania. Włożę sobie pendriva do usb i tylko komunikat mignie, a zamontuję jak będę chciał. Albo mam na jednej partycji windowsa i gram sobie czasem pod nim w wiedźmina, płytkę z grą zostawiam cały czas w napędzie i żaden nadgorliwy automont przy starcie KDE nie wywala mi na środek niepotrzebnego okna.
Moderatorzy, admini – gdzie opcja poglądu tego co się wysyła?!
Nie wiem co wy z tym automatycznym montowaniem.
U mnie w KUBUNTU 8.10 (KDE 4.2) wszystko co używam
ładnie wykrywa i automatycznie montuje(pendrive, dysk USB,
aparat cyfrowy, blluetooth). Tak że o ile macie z tym problemy
to na pewno nie wina KDE. Jeszcze dodam że po instalacji
niczego nie konfigurowałem, w żadnych plikacz konfiguracyjnych
nie grzebałem.
@MichalK – “Nie macie już KDE’dziarze sie czym brandzlować”
A ty co GNOM-iarzu – zazdrościsz nam pięknego, funkcyjnego i dobrze
zapowiadającego się środowiska.
A że argumenty które byś miał pewnie zaraz w stylu, że GNOME jest
w odróżnieniu od KDE mało barwne no i taki podstawowy, że GNOME
to prawdziwy raj dla konsolowca (w KDE 4.2 już się na konsoli tak nie wyżyjesz)
śmieszą już wielu “KDE’dziarzy”, postanowiłeś ponabijać się z artykułów o KDE.
Ja jestem użytkownikiem KDE. I uważam KDE 3.5 za dużo lepsze od Gnome. Ale KDE 4 nie jest ani funkcyjne, ani piękne, a jak się zapowiada to wolę nie myśleć…
@XpT – Ja jestem użytkownikiem KDE 4.. od 2 miesięcy, wcześniej długo
byłem na KDE 3.5. Z tym pięknem nie będę z tobą polemizował no bo jest
tak, że jednemu podoba się żona, a drugiemu teściowa. To samo dotyczy
funkcjonalności – dla jednego funkcjonalne środowisko to kernel i konsola,
dla innego konfiguratory graficzne, automatyczne wykrywanie i montowanie
podłączanych urządzeń itp. Jeśli zaś chodzi o kierunek rozwoju KDE4.. to jest jak najbardziej słuszny. Środowisko graficzne , choćby najpiękniejsze jest niewiele warte bez dostępności dużej ilości dobrego oprogramowania, a takie
posunięcia jak mocna integracja KDEQt, oraz zmiana licencji Qt4.5
na pewno przypadną do gustu wielu programistom nie związanym dotychczas z KDE. Dla niektórych znaczenie może mieć łatwa przenośność tych aplikacji na inne platformy (Qt4.. zmierza właśnie w takim kierunku integracji ze sprzętem niezależnie od platformy).
hmm, animacja trochę drewniana. Podobnie jak efekt wsysania okien przez pasek zadań
przy minimalizacji w Compiz. Nie podoba mi sie – sprawia mało “fizyczne” wrażenie.
Mógłbyś opisać “fizyczne wrażenie”? Programistom Kwin by się to przydało.
To, że animacje mają stałą liczbę klatek, to znany problem. Ten ficzer pojawi się w 4.3.
mz to nie problem, moga mieć stałą, zmienny powinien być skok okna między klatkami.
dv/dt = F/m
Aaa, dzięki temu filmikowi zaczynam rozumieć, dlaczego dzieciaki podniecają się KDE. Jakieś okienko wypływa, zamiast pojawiać się momentalnie i już podniecają się, a co zabawniejsze, uważają tego typu efekty za punkt prezciw GNOME
Mam nadzieję, że nigdy takich rzeczy w GNOME nie będzie.
Nie efekty stanowią o sile środowiska, ale jego funkcjonalność!
Rafallo – dokładnie! Weźmy taki XFig – brzydki jak noc hehe:) ale za to startuje w 0.000001 sek, zajmuje pare kilobajtów, rysuje się w nim szybko i precyzyjnie no i ma genialne wsparcie dla postscripta.
A poza tym “ładne” to kwestia gustu (i przyzwyczjeń)… mnie się na przykład podoba interfejs klasycznych mac os-ów (7, 8). W icewm mam ustawioną czczionke Chicago, bez antyaliasingu
. BeOS był ładny… te pixel-artowe ikonki – po prostu miodzio!. Windows 95,98 – abstrahując od technologii – miały fajne ikonki i bardzo dobre fonty (które nadal są bardzo dobre jak je zainstalować pod linuxem;)! KDE było bliskie ideału jakieś 10 lat temu (wersja 1.0).
Kamil – “Aaa, dzięki temu filmikowi zaczynam rozumieć, dlaczego dzieciaki podniecają się KDE.”
Niema co, ale da się ostatnio zauważyć taką aż kipiącą nienawiść niektórych
użytkowników GNOME do wszystkiego co związane z KDE. Nie będę tutaj się rozpisywał nad zaletami KDE w stosunku do GNOME. Każdy, kto nie jest fanatycznym
zwolennikiem ‘jedynego słusznego środowiska graficznego’ może pobrać sobie
obraz np. KUBUNTU i UBUNTU i sam sobie porównać. Mnie zastanawia natomiast
jaki procent programistów piszących dotychczas w GTK przejdzie na Qt4.. po
zmianie jego licencji na LGPL. Według mnie o ile GTK nie dokona jakiegoś cudu,
a Qt4.. jeśli chodzi o rozwój i licencjonowanie pójdzie nadal w tym kierunku
co obecnie to GTK i GNOME mogą mieć poważne kłopoty.
Hmm, widzę, że co niektórych boli, że KDE jest i ładne i funkcjonalne… Dotychczas gnomowcy bawili się compizem (który nie za bardzo chciał współpracować z KDE),nie przejmując się funkcjonalnością własnego środowiska, a teraz, gdy widzą jak KDE oprócz bycia funkcjonalnym staje się też ładne, boją się, że stracą część wielbicieli compiza.
Dodam jeszcze, że wiele mówi fakt, iż w ciągu paru lat rozwoju KDE i GNOME, to pierwsze środowisko zdołało wyprzedzić GNOME, jesli chodzi o funkcjonalność, i to dwa razy, raz w edycji 3.x, teraz w edycji 4.x. A to jeszcze nie koniec…
Widać dzieciaki podniecające się KDE więcej pracują nad tym środowiskiem, niż poważni dorośli, którym GNOME “nie przeszkadza w pracy”…
:>
W edycji 4.x? Wolne żarty.
Dolphin ma więcej opcji widoku plików (sortowanie, grupowanie, itd.), wygodniejszy sposób zarządzania interfejsem (panele o konfigurowalnym położeniu, a nie przytwierdzone na stałe w jednym miejscu, pozwalające tylko na wybór jednego spośród nich w tym samym czasie!), ma wygodniejszy pasek adresu (wzorowany na eksploratorze z windows vista), możliwość wygodnego konfigurowania ikon na “pasku narzędzi nawigacyjnych”, obsługuje tagowanie, itd.
Gwenview jest szybsze niż f-spot, ma interfejs w podobny sposób konfigurowalny, co dolphin, pozwala na edycję i wyświetlanie większej ilości informacji o obrazkach.
Moduł konfiguracji KDE to zestaw spójnych narzędzi, zapewniających całkowitą konfigurowalność środowiska (łącznie z wyborem menedżera plików – patrz któryś z moich poprzednich kometarzy pod tym newsem), w przeciwieństwie do szalenie intuicyjnego gconfa, i protezy na niego w postaci różnych programików oferujących wsparcie dla niektórych opcji z gconfa, i skupiającego je centrum sterowania gnome (czy jakoś tak).
Pulpit KDE jest spójny (nie ma podziału na widgety paneli, i widgety “desktopowe”, uruchamiane w oddzielnym programie), i skalowalny. Brak tych cech w przypadku GNOME na pewno nie przemawia na korzyść tego środowiska.
KDE oferuje zestaw uzupełniających się aplikacji, tworzących moduły kdegraphics,kdepim, kdenetwork, itd. W Gnome mamy do czynienia najczęściej ze zbiorem bliżej nie powiązanych ze sobą aplikacji, których jakość jest różna…
Powyższe kryteria, jak i wiele innych cech KDE4 pozwala mi stwierdzić, że już teraz jest ono bardziej funkcjonalne od GNOME. Żeby chociaż część tych funkcji, tych najbardziej podstawowych, była planowana dla tego środowiska… Ale o ile mi wiadomo, nie jest. A tym czasem KDE 4.x, które już ma więcej funkcji i jest bardziej przemyślane, nie spoczywa na laurach.
Można twierdzić, że GNOME wzoruje się na interfejsie MacOS, ale chyba robi różnicę, czy jest to nowoczesny MacOS X Leopard, czy MacOSX Classic…
A tak w ogóle, to ten efekt pojawił się najpierw w MacOS X, który gnomowcy lubią sobie stawiać za wzór, przynajmniej gdy próbują przekonać użytkowników KDE do wyższości swojego środowiska… Szkoda, że GNOME ma się do MacOS X, jak “prawie Żywiec” do Żywca :>
Coś jak Doda mówiąca o swoim podziwie dla Matki Teresy z Kalkuty
Cóż, GNOME-owcy to często hipokryci – najpierw narzekają, że KDE jest brzydkie, potem jak staje się ładne, to mówią, że za bardzo twórcy się skupiają na wyglądzie. Narzekają, że KDE nie dorasta do pięt Mac OS X, który to jest über, a potem narzekają, że KDE zżyna z Mac OS X. Narzekają, że styl Oxygen jest wzorowany na Viście, mimo że ich własny Clearlooks przypomina wyglądem XP… etc. etc.
Proponował bym już nie rozciągać wątku efektów pulpitu w KDE no bo
co niektórzy GNOM-owcy mogą spłonąć ze złości. Trzeba powiedzieć
że od przybytku głowa nie boli. Włączenie lub wyłączenie jakiegokolwiek
efektu w KDE 4.2 to raptem 6 kliknięć myszką. Wszystko ładnie, prosto,
szybko, funkcjonalnie. Był bym jeszcze ciekawy co sądzicie o tym co
napisałem w moim wątku wyżej. Czy może czeka nas pojawienie się
QtNOME. No bo na różnych forach można często spotkać użytkowników
GNOME którzy zarzekają się na wszystkie świętości że nigdy nie przejdą
na KDE. A co z nimi się stanie jak programiści przestaną pisać w GTK ?
To wtedy mamy QGTKStyle
.
O co Wam tutaj w ogóle chodzi?! Niech się każdy rozwija i niech się z tego cieszy, każdy krok naprzód jest krokiem w dobrym kierunku. Kto używa KDE, niech się cieszy z rozwoju KDE, Gnome – Gnome, a MacOS – MacOS. Następnym poziomem będzie zadowolenie z rozwoju innych (niż własne) środowisk, jakkolwiek niewiarygodnie by to teraz nie brzmiało