Linux w prawie każdej brazylijskiej szkole
16 lutego 2009, RRH
Jak czytamy na blogu Plágio Astral, dzięki rządowemu programowi cyfrowego włączenia, niemal w każdej szkole brazylijskiej pojawiły się sale komputerowe z zainstalowanym systemem Linux, a dokładniej, z modyfikacją dystrybucji Debian GNU/Linux — Educacional Linux.
Jest to szansa na ochronę przed cyfrowym wykluczeniem dla najuboższych.
Jak możemy przeczytać:
Mamy tutaj 20 maszyn – to małe laboratorium, ale każda kopia Windowsa tutaj kosztuje prawie połowę tego, co zarabia miesięcznie nauczyciel.
Co było przewidywalne, znów pewną przeszkodą dla nauczycieli przy wdrażaniu programu okazał się strach przed nowym. Można jednak mieć nadzieję, że rząd nie zostawi chętnych samym sobie:
Poprosiliśmy ludzi z rządu, żeby przyszli tutaj i przeprowadzili kurs dla nauczycieli.
Szukając dziury w całym można natrafić na ciekawostkę, że plik /etc/apt/sources.list (gdzie trzymane są informacje na temat repozytoriów służących do instalacji i aktualizacji oprogramowania) jest pusty, a programy do zarządzania oprogramowaniem – apt i aptitude usunięte. Zapewne wynika to z troski o to, aby nauczyciele przypadkiem nie usunęli niezbędnego oprogramowania.
Serwis OSnews będzie przyglądał się tej migracji.


Ciekawe jak rozwiązano problem szybkiej aktualizacji bez apt-geta czy aptitude? Popzez dpkg też da się, ale nie jest to już takie wygodne.
“apt i aptitude usunięte”?
Jest w tym jakiś sens, czy ja go po prostu nie widzę? Chcą dać uczniom pracować na prawach roota i boją się by nie instalowali czego popadnie z repo?:P Pewnie stare nawyki z systemów Windows;)
Jestem wielkim przeciwnikiem wybierania programów patrząc na ich cenę. Rozumiem, że zasobów/zawartości portfela się nie przeskoczy – ale to nie tędy droga!!!
.
To samo z opowieściami, że Linuś jest za darmo. Mam już alergię na te opowieści. Zawsze są jakieś koszty – choćby wysłuchiwania malkontentów, że nie ma tej niebieskiej ikony (chciałyby dusza do raju….. tylko grzechy nie dają)
.
Sam używam codziennie Linuksa na desktopie i w domu i w pracy – bo jest lepszy. Bo jest otwarty, stabilny, mogę go dopasować do własnych potrzeb. Wybrałem ze względu na jakość – Open Source, GNU, GPL i co tam kto jeszcze chce bierze górę ze względu na jakość a nie cenę.
Oczywiście zgadzam się z jakością, ale chyba nie twierdzisz, że jest droższy? Powinieneś napisać, że bierze górę głównie ze względu na jakość, a nie tylko cenę.
W praktyce bierze sie glownie ze wzgledu na cene. Zakladajac oczywiscie, ze nie jest potrzebny support, bo wtedy wychodzi drozej.
Akurat system operacyjny Debian GNU/Linux, mimo, że bez komercyjnego supportu, ma zasłużoną reputację sprawdzonego i wiarygodnego, stosowanego od tanich szkolnych pecetów aż po wielkie superkomputery, i we wszystkich tych zastosowaniach cieszy się on zaufaniem swoich użytkowników.
Nic dziwnego: tradycja, bogactwo oprogramowania i aktywna społeczność owocują dobrymi produktami i uznaniem na świecie.
@maciek: Bla, bla, bla. Linuksa stosuje sie glownie tam, gdzie chce sie oszczedzic na licencjach za Windows. I tak jest poczawszy od administracji, skonczywszy na telefonach komorkowych. Zaufaniem sie nie cieszy, bo jest z nim wiecej problemow niz z Windows – a to wykrzaczony driver do grafiki, a to rozjechany dokument w OpenOffice.
A co do superkomputerow – no, wymien kilka chodzacych na Debianie.
Holk, Galera – wystarczy ?
W openoffice dokumenty ODF się jak dotąd mi nie rozjeżdżały.
@karakar
Tylko ze względu na jakość,
i drugie: cena nie gra roli.
.
Jak trafisz na beton / ciotkę królika / inną skostniałą/niereformowalną osobę to może się okazać, że będzie drożej – cena to nie tylko koszt nośnika czy licencji – lecz także zmiana mentalności (używamy edytora a nie łorda, arkusza a nie ekscela, przeglądarki a nie niebieskiego “e” po lewej stronie na dole na pasku).
.
Jak ktoś nadal twierdzi, że Linux zawsze jest tańszy to niech mi to udowodni na przykładzie:
– migracja na Linuksa + przestój firmy (połowa pracowników to niereformowalny beton zatrudnieni jako znajomi królika) kontra brak migracji i wykonana terminowo praca. Jak ktoś nie widział pracowników przez cały dzień nic nie robiących bo mają teraz Linuksa – a tu wg ich mniemanologii stosowanej – nic nie da zrobić to niech się wypowiada o cenie.
.
Dlatego powtarzam: nie musi – ale może – się okazać, że będzie droższy.
.
A już najbardziej mnie drażni ___argumentacja___ w pierwszym zdaniu newsa:
To jeszcze rozdajcie samochody bez hamulców, komórki bez akumulatorów, itd – też są tańsze – a uchronicie najbiedniejszych przed brakiem mobilności.
.
Jakość, jakość i tylko jakość!
bo takie przejście z jednego na drugi system powinno się przechodzić za aprobatą i pełnym poparciem szefostwa i wtedy “jak nie potrafisz (bo się da) to może pracownik zmienić pracę” – to bardzo motywujące szczególnie w okresie rozsiewania paniki o kryzysie.
Teraz są takie czasy, że pracodawca może przebierać w pracownikach. Należy więc kupować usługi takich pracowników, którzy migracji się nie boją.
@ arek && @mor:
Macie bardzo słuszne założenie, z którymi się w 100% zgadzam – lecz nasza polska szara rzeczywistość znacznie odbiega od tego.
.
Jak reorganizowałem soft w dużej hurtowni to była kwestia taka, że albo się ktoś dostosuje do nowego softu (nic trudnego – konsolowy prg RC-Hurt do obsługi magazynu na screenie – ale wszystko wyciągnięte w skryptach) i będzie działał z kompem – albo tylko z kartonami – to był motyw.
.
Ale w innych firmach jest inaczej – jak jest ustawiona ikona niebieska to nie da rady postawić niebieskawej bo nie!
.
A swopją drogą – to jak ktoś zmienia samochód – to przecież nie uczy sie na pamięć o ile skręcić kierownicą – lecz dostosowuje do drogi. A w komputerach to już musi być wszystko ustawione jak dla małpy. Przestaw ikonę o 40px i już nie znajdzie albo marudzi.
@karakar:
Jak czytam, że ktoś wybrał Linuksa bo jest lepszy i podaje konkretne techniczne argumenty (jakość!) – to się cieszę i to podwójnie: raz, ze zostało coś dopracowane w Linuksie i być może za chwilę ja też będę z tego korzystał, a dwa, że został dokonany świadomy wybór a nie pogoń za modą.
Nawet jeśli ktoś wybiera Linuksa ze względu na cenę (a dokładnie mówiąc – jej brak), w końcu i tak zauważy, że to jest szybsze, stabilniejsze i bezpieczniejsze.
Oczywiście zgadzam się z tym, że twierdzenie, iż Linux jest dobry, bo jest darmowy to słaby argument… Ale spójrzmy na “rynek” darmowych programów TYLKO dla systemu Windows – zdecydowana większość z nich jest pełna reklam lub instaluje dodatkowy syf, typu pasek z wyszukiwarką firmy X w przeglądarce. Trudno początkowo zrozumieć, że DARMOWE może być DOBRE.
z płatnych na windowsie mam tylko windowsa, nortona i gry, a na reklamy nie narzekam, bo ich nie mam. muza – foobar, gg – kadu, przeglądarka – FF, i coś do nagrywania nie pamiętam nazwy. Niby mało, ale i tak tylko gram na windowsie, więc wystarczy, resztę robię na moim głównym systemie.
jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że moja dziewczyna poprosiła żebym jej Linuxa zainstalowal nie dlatego że jest dobry, nie dlatego że jest darmowy, tylko dlatego, ze jest śliczny:)
@Qrjusz :
No właśnie – dowolna możliwość konfiguracji kazdego składnika – czy to nie jest właśnie element jakości?
Jakość oprogramowania: stopień, w jakim oprogramowanie spełnia postawione przed nim wymagania.
Hehe, mam dokładnie tą samą sytuację
A ja bym chęnie zobaczył opinie samych uczniów o tej przemianie. Może jakiś reportaż, anyone?
gdyby brać opinię uczniów pod uwagę to an każdy komp w Polskiej szkole musiałby mieć 4 rdzenie 4 GB RAM i przynajmniej jednego gf gtx260, a system wiadomo jaki ;]
Szkoła powinna uczyć obsługi komputera, a nie windowsa, więc ja to widzę tak pracownia podzielona na 3 sekcje w jednej windows, w jednej linuks, a w trzeciej mac os x. Klasa/grupa (zależnie od ilości maszyn) podzielona na 3 grupy zmieniające się co 3 miesiące i przy dobrym programie (część tematów można wykonywać jednocześnie na każdym systemie) mamy wykształcone społeczeństwo umiejące obsługiwać komputery ;]
Zupełnie się nie zgadzam. Inwestycja w mac os x czy windows to wywalanie pieniędzy w błoto… “niemarkowy” pecet z linuksem zawsze jest tańszy.
a jak są stare pecety, to często kupowanie nowych mija się z celem, gdy stare można przerobić na linuksowy “thin client” i podpiąć nowe monitory, tudzież wymienić serwer aby stare pecety odżyły na nowo
Można też poważnie traktować (gdy instaluje się nowe pracownie) instalację *poważnych* rozwiązań thin client, w rodzaju SunRayów2 (choć podobne produkty ma też HP i parę innych firm, więc nie koniecznie Sun) i prostego serwera x86 – wystarczy, by sprawnie pokazać office, narzędzia programistyczne i mnóstwo innych fajnych rzeczy – a przy tym wzrost niezawodności i obniżenie zużycia energii (choć tu koszt zakupu MOŻE być istotny).
Przecież nie chodzi o umiejętność zarządzania jakimśtam systemem operacyjnym, a o podstawowe sprawy takie jak office, HTML czy powiedzmy jakieś multimedia: te rzeczy są niezależne od platformy i uniwersalne, więc pokazywać je można na platformie najtańszej, a nie “będącej na topie”.
masz rację z tym, że szkoła MUSI uczyć, celem szkoły nie jest zarabianie. eMaki są tanie, bo to stare kompy, nikt też nie karze instalować wisty, windows to windows. Po prostu człowiek po wyjściu ze szkoły powinien umieć obsługiwać to co może go spotkać w przyszłej pracy etc. Chodzi o sam pogląd, “ogarnięcie się” w każdym liczącym się systemie. BTW moja była szkoła dostała z UE eMaki(co prawda od 2 lat nie są już produkowane, ale przecież to nie muszą być najnowsze komputery apple), więc raczej nie było to dla szkoły duże obciążenie finansowe.
@maciek: Fajna teoria. Tyle, ze gdyby miala sens, to firmy migrowalyby z tradycyjnych markowych pecetow z Windows albo na skladaki, albo na terminale. A nic takiego sie nie dzieje.
Niezawodność “niemarkowego” peceta owszem jest taka sobie (choć nie wiele gorsza od “markowego”) ale rozwiązania typu “thin client” cieszą się dużym zainteresowaniem, zarówno firm jak i instytucji edukacyjnych. Dramatyczne usprawnienie zarządzania, wzrost niezawodności i bezpieczeństwa oraz niski TCO (nie koniecznie cena zakupu) to oczywiste zalety takich rozwiązań, co zauważają zarówno klienci jak i dostawcy (wiele firm właśnie taki sprzęt i oprogramowanie wytwarza, i, zapewniam, nie robią tego jedynie “dla idei”).