Komercyjny sterowniki firmware w Debianie Lenny
7 stycznia 2009, szmergiell
Programiści Debiana podjęli kontrowersyjną decyzję w sprawie nadchodzącego wydania stabilnego Lenny. Do Lenny’ego dodane zostaną binarne wersje sterowników, bez kodu źródłowego.
Dystrybucja Debian jest znana z restrykcyjnego podejścia do zawartości systemu. Związane jest to z Wytycznymi dotyczącymi Wolnego Oprogramowania, w których jest mowa o możliwości modyfikacji kodu źródłowego. W przypadku wersji binarnej firmware’u sterowników nie istnieje taka możliwość.
W celu przyspieszenia prac nad wydaniem kolejnej wersji stabilnej systemu, programiści postanowili wziąć pod uwagę możliwość dołączenia binarnego firmware’u sterowników. Jednakże, by nie narazić się na gniew użytkowników, w tym celu została przeprowadzona ankieta. Właśnie w niej zadecydowano, że sterowniki zostaną do systemu dodane jako GPL, chyba że zostanie udowodnione, że nie są na tej licencji (Assume blobs comply with GPL unless proven otherwise).
Wiele sterowników musi najpierw załadować firmware do urządzenia, aby móc je obsługiwać. Dlatego też kernel Linux zawiera wiele swobodnie dostępnych plików z firmware’em, które jednak występują najczęściej w postaci plików binarnych bez kodu źródłowego.
Cała sprawa może wydawać się dość dziwna, ponieważ Ubuntu, który jest pochodną Debiana, firmware sterowniki zamknięty dołączany jest od samego początku, jednakże w przypadku jego protoplasty jest inaczej. Debian od samego początku jawi się jako bastion wolności i to właśnie ten system dostał jako pierwszy zielone światło od Richarda M. Stallmana, w celu wykorzystywania oprogramowania GNU. Dlatego dla niektórych purystów decyzja o dołączeniu oprogramowania zamkniętego może być nie do zniesienia.
Na reakcje użytkowników trzeba jednak jeszcze poczekać do momentu wydania systemu.
Więcej informacji w serwisie Ars Technica



Ale wielkie coś. Binarne sterowniki się przydają, czy tego chcemy czy nie i tego się nie obejdzie. Poza tym nie ma o co robić afery, bo Debian zawsze udostępniał zamknięte sterowniki tylko, że w repozytorium non-free. A to że będą teraz w głównej gałęzi? Niewiele zmienia.
W końcu ktoś, kto rozumie, dlaczego Debian nie jest na liście polecanych dystrybucji przez FSF.
To nie binarne sterowniki, ale binarny firmware. Powiem krótko. Miałbym wiele przeciwko binarnym sterownikom, ale firmware dla urządzeń typu kart wi-fi i wielu innych jest całkowicie bezpieczny, IMHO.
Bez binarek da się
i starsze wer. sterów do ati to pokazują (otwarte maja lepszą wydajność od oficjalnych), tak samo otwarte stery do urządzeń sieciowych, drukarek itp.
Poza tym zamknięte binarki firmweru uzależniają Ciebie od producenta(patrz ATI)
Czemu tak trudno zrozumieć że wolność to same korzyści ?? ;P
Ojej, pewnie paru fanatyków strzeli focha
Ale to jest konieczne jeśli Debian chce być czymś więcej niż tylko jedną z wielu dystrybucji Linuksa. Krok w dobrym kierunku, moim zdaniem.
Debian nic nie musi chcieć, on już praktycnzie “od zawsze” jest czymś więcej niż jedną z wielu dystrynbucji.
Soda2 prawi niczym Yoda
ahahhaahhaha
A ja szczerze mówiąc, nie wiem co o tym myśleć. Z jednej strony jest to dobry krok, bo zwiększa się użyteczność systemu. Debian jednak zawsze był “ostoją wolności”, miał swoje zasady i zaczyna mi to trącić lekką hipokryzją (Firefox – nie – bo znaki handlowe, sterowniki – tak). imho chyba lepiej byłoby, żeby były sterowniki, ale w repozytorium non-free czy czymś takim.
Nowy Debian nie będzie nazywał się lenny. Informacje na temat przyczyn tutaj:
http://www.debian.org/News/2008/20081229
Nie wiem, mój angielski jest słaby, ale czy tam nie jest napisane, że Lenny będzie miał dedykację dla Thiemo, a nie że zmienia nazwę?
Czyli dobrze rozumiesz
bzdury, bzdury, bzdury
mowa jest o FIRMWARE, a nie o STEROWNIKACH!
jeżeli ktoś nie rozumie różnicy, to nie powinien pisać newsów na ten temat!
sterowniki działają na CPU i są pisane pod konkretny system operacyjny – tutaj warunki licencji muszą być kompatybilne, więc dla Linuksa muszą być na licencji GPL v2 i nad tym developerzy Debiana nie debatowali
firmware działa _wewnątrz_ urządzenia i jest niezależny od systemu operacyjnego
polecam poczytać:
http://lwn.net/Articles/311695/
http://lwn.net/Articles/304925/
Dzięki za sprostowanie. Jednakże następnym razem polecam więcej treści merytorycznej, a mniej jadu.
PS Nie mamy wyłączności na pisanie niusów, dlatego możesz sam również napisać.
jeszcze a propos firmware’u – problemem nawet nie jest brak ich źródeł, a brak jakichkolwiek informacji o licencji dla wielu z nich – co oznacza że firmware w ogóle nie może być legalnie rozprowadzany…
Dokładnie – firmware to taki blob, który należy załadować do zewnętrznego urządzenia (np. modemu do Neostrady), żeby to urządzenie działało – poniekąd można to uważać za część tego urządzenia.
Zgodnie z tym rozumowaniem, firmware nie różni się od innych binarnych blobów (obrazków, dźwięków), obecnych w Debianie “od zawsze”.
Równie dobrze można tego typu firmware uznać za część sterownika, imho. Jest to zazwyczaj kod wykonywany na jakimś małym CPU wbudowanym w urządzenie, często ten właśnie kod definiuje interfejs którego będzie używać sterownik do komunikacji z urządzeniem.
Może stanowić ‘część’ sterownika w tym sensie, że niektórzy deweloperzy (em28xx np.) zamiast umieszczać wycięte bloby w postaci osobnych plików .fw, dołączają je jako tablice stałych w nagłówkach;
Ale problem raczej jest taki, że te bloby bywają na wpół spiracone , jako że większość producentów dołącza je do sterowników pod Windows i potrzeba specjalnych programów (b43-fwcutter) żeby je wyciąć i zapisać osobno – na co zazwyczaj licencja producenta nie pozwala. I o to bardziej bym się martwił. Bo licencja producenta zwykle mówi, że sterownik windowsowy jest za darmo dostępny dla ludzi używających danego sprzętu, nikomu innemu ‘nie wolno’ go posiadać.
Ale np mam tu pod ręką laptopa, który nie dość że potrzebuje firmware’u do wifi, to jeszcze do… kablowego ethernetu też (tg3)… I co ? jak bloba nie będzie można dołączyć, to kaplica, nie połączę się nijak…
> Zgodnie z tym rozumowaniem, firmware nie różni się od innych
> binarnych blobów (obrazków, dźwięków), obecnych w Debianie “od
> zawsze”.
wszystkie multimedia w Debianie muszą być zgodne z DFSG, firmware’owe bloby zazwyczaj nie są
Znaczy się, dla każdego obrazka musi być dostępne “źródło” w postaci jakiegoś xcf z warstwami, a do każdego pliku dźwiękowego “źródło” w postaci partytury?
Znaczy się nie.
Czyżby koniec pewnej ery?
Dlaczego koniec? Raczej ułatwienie dla userów którzy znają się trochę mniej (chociaż jak już wie, że należy zainstalować firmware dodatkowe, to powinien również wiedzieć jak dodać repozytorium non-free). Wolność Debiana to coś więcej niż tylko wolne oprogramowanie. To wolność dokonywania wyborów, nikt nikogo nie trzyma na siłę. Jeżeli większość chce binarne (w sensie że bez kodu) firmware w głównej gałęzi to czemu nie?
czemu nie? Bo nie wolne… to była jedna z ważniejszych idei debiana – pełna otwartość także wprowadzenie zamkniętych elementów uważam za koniec pewnej ery 100% wolności debiana.
Czyli jak czegoś się nie da (wybrać 100% działające, niewolne sterowniki) to oznacza wolność?
Idea ideą, pięknie brzmi, ale wazniejsza jest użyteczność.
Masz bardzo radzieckie podejście do wolności. Debian miał i ma nadal najlepsze możliwe podejście do kwesti licencji – domyślnie dostępne jest 100% wolne oprogramowanie (i to się nie zmienia), ale istnieje instalacji innego oprogramowania. Przykładowo, Scilab był w non-free, mimo że trudno go nazwać zamkniętym oprogramowaniem. A że RMSowi i jego fanatykom marzy się DRM który wszystko poza GPLv3 by usuwał… bywa.
Swoją drogą, dobrze że Debian zaczyna odżywać – ot, choćby niedawna aktualizacja (r3) czy zwiększenie (ale rozsądne) tempa wydawania nowych wersji…
Radzieckie podejście? Po prostu jestem niezadowolony że zmieniają podejście dzięki któremu (pośrednio) debian odniósł taki sukces…
Niszczenie (powolne) tej idei 100% otwartości tylko po to by komuś coś “na starcie” (bo jasne jest że kto chce może sobie ten firmware doinstalować) działało uważam za bezsensowne, będzie tak dalej to debian od ubuntu będzie różnił tylko tym że to drugie ma domyślnie gnome instalowane;/
No skoro piszesz że każdy sobie i tak doinstaluje, to co złego w tym że może to zrobić łatwo? :/
“Wolność”: możliwość wyboru oprogramowania GNU.
- ze słownika fanboja
@Plichu
Debian niczego nie zmienia. Po prostu nie narzuca niczego użytkownikowi. A Twój fanatyzm to wiesz… opluj jeszcze intela, że publikuje projektów swoich opisów w VHDLu i tez ogranicza Twoją wolność. No śmiało
wywalam tego szita z kompa i instaluje coś innego :/ dla mnie to zdrada i nie będę tego tolerował :/ ZDRADA!!!
ciekawe. tyle zamieszania było z firefoksem – w koncu w debianie znalazł się fork, bodajże iceweasel, a teraz dodają zamknięty firmware. osobiście nie mam nic przeciwko, dziwmi mnie tylko brak konsekwencji.
a gdyby nie istniały wolne sterowniki do Waszej karty dźwiękowej, to wolelibyscie siedzieć na debianie bez dźwięku, niż zainstalować te złe zamknięte sterowniki (od producenta karty za którą zapłaciliscie) ?
ja mam karte graficzną ati i na otwartych sterownikach nie działa mi praktycznie żadna gra tak szybko jak powinna
Ja nie mam takich problemów. Kupuję sobie karty muzyczne i inne, o których wiem że są wspierane. A jeżeli gra nie działa tak szybko jak powinna to zawsze można się przecież tej gry pozbyć. Istnieje wiele innych i często znacznie ciekawszych możliwości spędzania wolnego czasu.
o jejku, jakie to przykre…
jeżeli nie odpowiada mi filozofia debiana, to NIE INSTALUJĘ debiana.
Dystrybucji jest w pizdu i trochę – na prawdę można znaleźć odpowiednią dla siebie. Poza tym, “ułatwianie na starcie” jest IMO nie potrzebne. Jeżeli nie radziny sobie z debianem, to przesiadamy się na ubuntu. Niby też debian, a wszystko robi się samo. Ach… gdyby jeszcze ubuntu potrafiło wykrywać moje zmęczenie i reagować na nie podaniem kawy… Niestety, takie rzeczy najprędzej w gentoo… a ja znowu oblałem egzamin “instalacja”. Kolejna poprawka w czerwcu.
Prawie jak L.J.Z.
Tylko, że taki firmware byłi w etch i sargu… Cały czas starają się go usunąc z jądra.
Ot podjęto decyzję, że ważniejsze jest wydanie lennego niż przekładanie jego wydania aż do usunięcia spornego kodu.
News szuka taniej sensacji tam gdzie jej nie ma.
No i dobrze. Co za dużo open source, to aż niezdrowo. Jasnym jest, że większość wielkich producentów sprzętu nie będzie chciało udostępnić swoich sterownikowych tajemnic, więc nie wiem po co “radykalni” się wykłócają o system 100% open source. Nie można mieć wszystkiego (gdzie byś to położył?). Trzeba się cieszyć, że jest system, w którym mamy bardzo wiele rzeczy do samodzielnej poprawy/modyfikacji w kodzie. W Windowsie raczej tego nie ma…
Tylko tu mamy sytuacje że ludzie kochali debiana właśnie między innymi za wolność.. Jeżeli tobie albo komuś innemu to nie odpowiada to istnieją forki jak ubuntu czy mepis – o to w tym chodzi.. a nie na siłe user frendly..
Mylisz się. Debiana ludzie kochają za jego przejrzystość (techniczną) i stabilne działanie. Fakt, są pewne dziwne rzeczy, jak np. instalacja KDE wymaga instalacji paru paczek z Gnome (bo Xine ich wymaga, choć można by się obejść bez tego). Ale mimo to jest to jedna z najlepiej zrobionych dystrybucji. To działa tak dobrze, że Ubuntu się sypało przy X’ach z powodu grafiki (GeForce 9300M GS na lapku), a Debian działał bez problemu dalej (oba na zamkniętych sterownikach z repo). Kubuntowe KDE4 trzyma ustawenia usera w jakimś dziwnym miejscu i się sypie, a Debian działa dalej (i tradycyjne ~/.kde4, Kubuntowe paczki nie czytały ustawień które zrobiło KDE na Debianie). To jest distro nie do zdarcia, a jak już nawet coś się popsuje to na 99% jest to z winy samego usera (wszystkie reinstalacje Debiana które przeprowadziłem, były spowodowane moją winą przy psuciu systemu, reinstalacje innych distr były spowodowane magicznym działaniem innych dystrybucji).
Moje Kubuntu, i tu niespodzianka, trzyma ustawienia w ~/.kde i oczywiście nic się nie sypie. Magia?
Ja akurat instalowałem paczki z Kubuntu (w debianie) i za chiny nie chciał brać ustawień z ~/.kde. Szukałem ale nigdzie ich nie mogłem znaleźć.
Bo parę lat temu, tacy jak ty pisali: “jasnym jest, że żaden z wielkich producentów sprzętu nie będzie chciał udostępnić swoich tajemnic”. Teraz, gdy to się zmienia, retoryka również musiała ulec zmianie. A nie widzę powodów dla których na Intelu i ATI miałoby się skończyć ;>
mmat2 “Jasnym jest, że większość wielkich producentów sprzętu nie będzie chciało udostępnić swoich sterownikowych tajemnic”
No i niech owa większość wielkich producentów powciska sobie te swoje wielkie tajemnice w zadki, tak żeby nigdy nie ujrzały światła dziennego. Ja w tym czasie spokojnie i bez stresu dokonam zakupu u konkurencji.
Polecam lekturę: http://www.openbsd.org/papers/opencon06-docs/mgp00004.html
jak bym miał wybierać kartę graficzną, muzyczną wybieram z wolnymi sterownikami nawet jeśli chodzi gorzej i tak wybiorę swój następny laptop w którym grafika to na pewno nie nvidia chociaż wiem że lepiej działa w linuksie
Akurat lepiej to działa fglrx. ;] Jedyny problem jaki z nimi miałem był sprzed dwóch lat. Nowe radeony i nowe fglrx’y to najlepsze karty na linuksa.
Nie byłbym tego taki pewien, biorąc chociażby VDPAU pod uwagę.
“jako GPL, chyba że nie istnieje inna ich wersja (Assume blobs comply with GPL unless proven otherwise)”
To tłumaczenie powala na kolana
Ale czemu nie? Skoro nie ma licencji na konkretny firmware, to wybrali najwygodniejsze rozwiązanie.
Tłumaczenie z polskiego na angielski.
Z angielskim zdaniem się jak najbardziej zgadzam.
olaf, zaproponuj lepsze. Ja nic lepszego nie wymyśliłem (kajam się pokornie).
“…jako GPL, chyba że zostanie udowodnione, że nie są na tej licencji.” – to moja wersja tłumaczenia.
Dzięki. Podmieniłem… po głębszym zastanowieniu sam sobie się dziwię, dlaczego takiego potwora spłodziłem ^^
No to już bliżej:
W miarę dosłowne tłumaczenie brzmi:
“zakłada się że są zgodne z GPL, dopóki nie zostanie dowiedzione że jest inaczej”
Pozdrawiam
krok w dobra strone!
Tak jeszcze coś mi się przypomnialo odnośnie firmware… To samo jest w BIOSie i jakoś wyznawcą GNU to nie przeszkadza aż tak (fakt, że robią LinuxBIOS), bo gdyby przeszkadzało to by nie mogli używać komputera. ;] No ale niech już mają ten LinuxBIOS. To jeszcze zostaje microcode procesora (którego Linux umożliwa aktualizację) i jakoś z tym problemów nikt nie widzi (nawet są odpowiednie paczki w debianie do aktualizowania procków intela). Więc czemu jest taki problem z firmware do innych urządzeń (np. wifi)? Jedno z najlepszych wifi (atheros 9280) jest praktycznie niedostępne na rynku. A takiego intela Link 5300 to aż się roi. Tyle że trzeba firmware wgrać. Więc co lepiej? Przecierpieć religijnie z jednym blobkiem i mieć szybkie wifi czy nie mieć go wcale?
Dla tych niby fanatyków przydałaby się opcja wyświetlania ostrzeżeń przed załadowaniem takiego firmawru. Binarny firmware nie zawsze najlepiej współpracuje z otwartym sterownikiem, więc ma to uzasadnienie techniczne również. Przynajmniej zwolni to twórców Debiana od jakiś oskarżeń, że sprzęt na zamkniętym firmware nie działa, jak powinien.
que?!?!?
Może to, co jest poniżej źle zinterpretowałem, ale mi się wydaje, że to właśnie Debian był “namaszczonym” przez Stallmana.
W obronie wolności:
Nie można “wykorzystywać oprogramowania GNU” bez “zielonego światła od rms”? Chyba jednak można…
http://www.google.pl/search?q=“dostać+zielone+światło
Szkoda że to na Debian wypadło, ale powoli i dojdziemy do otwartego kodu
kolejne uzupełnienie: to nie była ankieta tylko głosowanie twórców dystrybucji którzy mają prawo głosu.
SKANDAL! Zamknięte sterowniki narażą bezpieczeństwo systemu. Zamknięte sterowniki nie są zgodne z wytycznymi debiana. Zamknięte sterowniki miały być zastępowane wolnymi (od wolności) i otwartymi. Zamknięte sterowniki dadzą pole komercyjnym firmom do czerpania zysków z debiana (póki co pośrednio). Zamknięte sterowniki w debianie dadzą pole do popisu komercyjnym firmom – do mówienia, że nie może istnieć naprawde otwarty i wolny (od wolności) system. Używam debiana 5 lat (i tylko debiana przez te 5 lat) – mimo to jeżeli do tego dojdzie zmienię system. Nie będę go polecał. Możliwe, że bliższa stanie mi się licencja BSD, która nie jest już tak potępiana przez komercyjne firmy (np. MS). Możliwe, że ktoś celowo forsował sprawę żeby pokazać siłę zamkniętego oprogramowania. SKANDAL! To jak przypadki pedofilii wśród księży; to jak osolenie herbaty!
To jest gwałt i bezczelność! Zupełnie sprzeczne z ideą powstania systemu. Takie skażenie i zło niestety spowoduje, że to już nie będzie debian. Będzie trzeba kolejnych manifestów. Wstyd i hańba! Jak komuś nie przeszkadza zamknięte niech używa Mint albo Ubuntu. Nie można robić takich rzeczy. Gwałt podstawowej i rdzennej wartości na jakiej zbudowany został debian.
Jeszcze inaczej powiem – firma nie robi otwartych sterowników to nie używam jej sprzętu pod debianem, żeby nie uzależniać się od zamkniętych rozwiązań. Dlatego zamiast flasha powstał gnash (przypomne że we flashu były poważne luki bezpieczeństwa). Przykra sprawa – nie chcę używać pod debianem sprzętu na zamkniętym oprogramowaniu – niestety zmuszony będę zrezygnować z systemu jak i mam nadzieje wielu użytkowników – nawet jak nie ideologicznie to z przyziemnego powodu – szkoda mi czasu żeby się “połapać” co moge używać bo firma jest ok i fer a co nie…
“rozstrzygnięcie sprawy w drodze głosowania, ale doprowadziło to do poważnych konfliktów w łonie społeczności, w konsekwencji których wieloletni sekretarz Debiana ustąpił ze stanowiska.” – to wszystko zasługuje na to ażeby powstał kolejny manifest i kolejny debian gnu/linux full free and open operating system. To dla debiana jak kastracja
na chwilę obecną full free oznacza “o ograniczonej funkcjonalności”. Po co mi system, który nie obsługuje wifi i karty graficznej?
Czy dla karty graficznej i wifi jesteś w stanie zrezygnować z wolności ?
A czy dla pseudo-wolności, która oznacza ograniczenie się do softu gnu, jesteś w stanie zrezygnować z internetu i graficznego interfejsu? Jasne, można używać 100% super-duper-free gnu/gnu/gnu/gnu/gnu/linux i używać tylko konsole 80×25. W końcu to wolność się liczy! Oczywiście wolność w rozumieniu FSF – można mieć _wyłącznie_ soft gnu, jakakolwiek zamknięta aplikacja to zło i lepiej nie mieć komputera.
//ehh, uwielbiam to.
Używając niewolnego oprogramowania dajesz wyraz poparcia dla niecnej praktyki czynienia oprogramowania niewolnym, tym samym potencjalnie dalej ograniczasz swoją wolność.
Za dobry soft mogę bez problemu zapłacić. Jeżeli jakaś firma lub osoba poświęca miesiące, czy lata żeby stworzyć coś bardzo dobrego to nie widzę problemu żeby za taki produkt zapłacić rozsądną cenę. Nie używam Linuksa dlatego i wyłącznie że jest “darmowy”, ale dlatego że po pierwsze jest funkcjonalny tam gdzie tego potrzebuję.
To całe “poświęcenie” brzydko pachnie propagandą. Fakty są takie, że oprogramowanie pisane przez lata w wyniku tego poświęcenie bardzo często perfidnie Cię ogranicza (np. wszelkie formy DRM). W takim przypadku trudno powiedzieć, że jest to “dobre oprogramowanie”. Możesz również zapłacić za dobre wolne oprogramowanie, np. kupić Openoffice czy jakąś dystrybucję. Jest to bardzo dobry sygnał wysłany w stronę niewidzialnej ręki rynku.
Po co mam kupować ograniczoną dystrybucję nie zawierającą nie-wolnych elementów?
Nie kupię Linuksa tylko po to by go kupić, bo jeszcze żadna dystrybucja na to jak dla mnie nie zasługuje.
DRM dotyczy(ł) multimediów, a nie bezpośrednio oprogramowania. Jeżeli mam np. MS Office/vmWare i mogę go używać na 1 stanowisku zgodnie z licencją to problemu nie widzą (ani DRM).
A debian nie jest jak wyżej ktoś napisał “jedną z wielu dystrybucji Linuksa” – debian jest na 5 miejscu rankingu distrowatch.com. Podejrzewam, że to właśnie dlatego komercyjne firmy umoczyły swoje brudne paluchy i przeforsowały w jakiś sposób zamknięty staff – zrobiły to właśnie dlatego że boją się np. GNU/Gnash zamiast Adobe Flash, gdyż im to zagraża (ich zyskom – $$$) – przez większą popularność linuksa i debiana (podkreślam 5 miejsce). Tylko czekać jak właśnie teraz Steve Ballmer powie, że nie ma już całkowicie wolnej liczącej się dystrybucji linuksa, więc zamknięte oprogramowanie jest OK i musi być żeby coś działało. Jednak NIE musi – i dlatego powstawał debian te 16 lat temu. To już nie będzie debian jak będą w nim takie rzeczy. Jak ktoś nie lubi niech nie używa. Nie mogą być gwałcone podstawowe zasady dystrybucji żadną “demokracją”! Windowsa używa większość społeczeństwa – też demokratycznie to wszystko szło? Nie – poprostu część musi. Jak komuś nie przeszkadza zamknięte i niewolne oprogramowanie – niech tego broni ale nie w debianie. Tak jak pisałem już chyba – to jest KASTRACJA debiana!
Tak, dodanie nowego, lepszego firmware to kastracja.
Wolność to możliwość wyboru wyłącznie GNU.
Gnash zagraża flashowi.
Jakieś firmy prowadzą ciemne interesy, pewnie microsoft przekupił ludzi od debiana.
Miło.