Holandia chce Linuksa, ale woli Windows
31 stycznia 2008, goudacaster
Jak informuje holenderski portal Webwereld, okazuje się, że Linux wbrew pozorom nie jest mile widziany w placówkach rządowych.
Od kilku lat rząd holenderski stara się wprowadzić otwarte standardy do wszystkich urzędów państwowych. Niedawno opracowano projekt pod nazwa GOUD (wspólny rozwój jednolitego desktopu) mający na celu standaryzacje oprogramowania opartego na otwartych standardach. W ręce redakcji wpadł też dokument opisujący warunki przetargu na wymianę oprogramowania na wszystkich urzędowych desktopach, a jest ich w Holandii ponad 20 tysięcy. Warunki przetargu wbrew pozorom ograniczają możliwości zastosowania systemu operacyjnego w zasadzie tylko do MS Windows (!).
W specyfikacjach czytamy, że nowe oprogramowanie musi współpracować z Filemaker Pro, Fox Pro, MS SQL Server, .NET i dodatkowo systemy muszą integrować się z Microsoft Active Directory. To wszystko nie jest “zbyt” otwartym oprogramowaniem.
Ministerstwo Finansów wymaga również współpracy z plikami MDB (MS Access database), które są zamkniętym formatem Microsoftu. Ewentualna konwersja dokumentów i makr na otwarte standardy musi być bardzo łatwa w wykonaniu i nie może wymagać dodatkowych nakładów.
Nowe systemy powinny również współpracować z modułami TPM (Trusted Computing Module). Jest to specjalny mikroprocesor montowany w nowych komputerach który ma zapewniać szyfrowanie danych. To rozwiązanie budzi jednak wiele wątpliwości w kręgach Open Source, ponieważ może zostać wykorzystane by zmusić użytkownika do stosowania DRM (Digital Rights Managment).
Rzecznik prasowy poinformował, że na aktualnym etapie przetargu nie można odpowiedzieć na żadne pytania mediów.



Formatem. Standardem może być coś, co przeszło procedurę standaryzacyjną.
Zapewne autor użył pewnego skrótu myślowego, ale sądzę, że masz rację: w podobny sposób ludzie mówią o tym, że GNU/Linuks jest alternatywą dla systemów m$, choć jest przecież odwrotnie
Czytaj dokładnie.
“które są zamkniętym standardem Microsoftu”
Dla Microsoftu to standard, bo ich oprogramowanie jest zgodne z tym czymś….
A że dla nas to nie standard
To już druga strona medalu
No cóż… migracja na Open Source nie jest prosta, zwłaszcza jeśli ma się wiele systemów spadkowych (legacy), a jednocześnie nie ma się długoterminowej strategii. Jeśli plan jest taki, żeby zrobić migrację i w ciągu roku na tym jeszcze zyskać finansowo to niestety żadna migracja nie będzie miała miejsca — po prostu w krótkim terminie to się nie opłaca. Może oprócz bardzo prostych systemów informatycznych opierających się głównie na usługach. Do takich decyzji potrzebna jest długoterminowa wizja, oparta nie tylko na potrzebie oszczędności, ale również zauważająca inne korzyści, trudne do zbilansowania, wynikające z wykorzystania open source.
Gdy serwery pracują na MS Windows (a tak jest na pewno w tym przypadku), to wymiana oprogramowania na desktopach jest właściwie bardzo ograniczona, bo wtedy właśnie pojawiają się takie wymagania, jak kompatybilność z MS Access i podobne.
Przecież można wyeksportować bazę danych z akcesa i zastosować bazę open-source z tymi danymi.
Wystarczy chcieć.
1. Ile to będzie kosztowało (w sensie roboczogodzin i przestojów)?
2. Jak zagwarantować, że nie będzie przekłamań?
Śmieszne to – od kiedy to system operacyjny ma współpracować z oprogramowaniem użytkowym? Zawsze było na odwrót, to oprogramowanie musi być dostosowane do danego systemu operacyjnego.
Wcale nie – jesli masz np takiego grafika – to on ma wymagania, np. chce uzywac Photoshopa – i teraz sprawdzamy, na jakich systemach działa ten program i wybieramy najlepszy. Nigdy nie robi się tak, że najpierw wybiera się system, a dopiero potem szuka, czy może jest tu jakiś program do rysowania…
Użytkownicy używają programy, a nie systemy.
Masz oczywiście rację, ale ja nawet w 0.0001% nie zanegowałem tego co mówisz. Po prostu nie lubię jak ktoś mówi, że na Linuksie nie chodzi program X, który to program jest i chodzi na Windows. Taki zwrot jest źle sformułowany, powinno się mówić, że producent programu X nie zrobił wersji na Linuksa, bo jak ma on chodzić na Linuksie skoro go nie ma? To nie Linux daje ciała, że producent programu X nie zdecydował się zrobić wersji swojego programu na Linuksa, to wina producenta, że nie ma gdzieś użytkowników Linuksa.
-
Jeżeli kupujący Photoshopa zgłaszali by do Adobe niezadowolenie, że zmusza ich do zakupu licencji na Windows czy sprzętu od Apple’a to była by większa szansa na sukces. Niestety ludzie postępują całkowicie nielogicznie i wolą narzekać, że na Linuksie “nie chodzi” Photoshop. Ten zwrot sam w sobie jest nonsensem.
Wine poniekąd odkupuje winę
producentów softu, ale to nie to samo co wersja pisana specjalnie pod Linuksa, z oficjalnym wsparciem producenta.
Też na to zawsze zwacam uwagę, w szczególności w kotekście komercyjnych gier.
Koszt Windows to jest 10% ceny Photoshopa. Więc to “zmuszanie” nie jest zbyt dotkliwe.
1. Nie każdy chce Windowsa, a wielu podaje jako główny problem brak Photoshopa, przy przesiadce na Linuksa.
2. W dużych firmach gdzie stanowisk jest o wiele więcej (np. Disney), koszt Windows jest ogromny, np. dla 200 stanowisk. To Disney właśnie dotował prace nad Wine aby dało się uruchomić wcześniejsze wersje Photoshopa, bo skończył się im support na Win98. MS po czasie zmusza Cię do zmiany licencji na nowszą wersję, bo przestaje wydawać poprawki do swojego OSu, podczas gdy cały czas używasz licencji na starszego Photoshopa. Przesiadka na nowszy Windows zazwyczaj oznacza wymianę sprzętu, bo nowszy OS Microsoftu ma większe wymagania sprzętowe. Więc te koszta to na pewno nie jest 10% ceny Photoshopa.
A co za różnica. Przecież wine to nie emulator, jeżeli gra jest napisana w taki sposób, że chodzi równie dobrze pod windows, jak i pod wine – ja jestem zadowolony. Działania takie jakie podjęło ccp (twórcy eve online), którzy dogadali się z cedega. Cedega przygotowała odpowiednio zmodyfikowaną wersję swojej aplikacji, eve zostało trochę dostosowane i działa jak marzenie stosunkowo niewielkim nakładem pracy.
Podobnie było z wersją CorelDRAW 9 dla Linuksa. Corel miał krótką przygodę z Linuksem, wydał nawet własną dystrybucję Corel Linux oraz komercyjny CorelDRAW for Linux będący zmodyfikowaną nieznacznie pod kątem Wine wersją dla Windows. Niestety już nie da się go zainstalować na nowszych dystrybucjach, bo wymaga starych bibliotek. A supportu już dawno Corel nie oferuje…
Eeee tam – ja oczekuję wersji natywnej. Odpalanie czegoś przez Wine to nie do końca to co powinno być.
MS wpompował trochę kasy w Corela i zakazał mu zabaw z Linuksem.
Jak tam ma byc net framework to odpada wszystko oprocz linuksa. Producent oprogramowania dzialajacego pod net’em nie zagwarantuje, ze bedzie on poprawnie dzialam pod interpretacja net’a tworzona przez grupe zapalencow. A panstwo nie moze sobie pozwolic na ewentualne problemy z dzialaniem programow lub co gorsza bledy np. w poborze podatkow, ktorych na poczatku mozna nie zauwazyc.
Chyba coś pokręciłeś.
Całe rozwinięcie zaprzecza pierwszemu zdaniu, bo to chyba Linuks jest tworzony przez “grupę zapaleńców”.
Zarówno mono jak i Linux, nie są tworzone tylko przez grupy zapaleńców, ale także przez duże korporacje
Hmm do czego w urzędach państwowych potrzebna jest platforma “net”?
Np. do uruchamiania programów pisanych pod niego na zamówienie.
więc wystarczy takich nie zamawiać.
Wystarczy zamawiać rozsądnie – a nie na zasadzie firma “A” ma wygrać przetarg.
Kolejny świetny pomysł — tak jakby nie można było zamówić softu pisanego w Javie. (sigh) Ja rozumiem, że oprogramowanie legacy to jest ból w tyłku, ale zamawianie programów pod .NET to strzelanie sobie gola do własnej bramki.
Powiedz to ludziom, którym MS zrobił wodę z mózgu.
A dlaczego nie ? – u mnie w firmie jak aplikacja jest napisana w .net to wymaga mniej zasobów serwerowych niż PHP. Dla przykładu aplikacja która była napisana w PHP wymagała 4 serwerów Web do komfortowej pracy a po przepisaniu na .net już tylko 2 serwerów.
Jako autor tego tlumaczenia chcialem zaznaczyc ze celem przetargu jest wymiana oprogramowania na desktopach a nie tak bardzo na serverach. Na holenderskim portalu wrze dyskusja.
Czytam tam ze socjalisci holenderscy z parti PVDA sa za utrzymaniem Microsoftu z uwagi na wysokie koszty migracji lub konwersji okolo 1300 applikacji uzywanych w tej chwili na stacjach roboczych (desktopy) wszelkich urzedow. Partia SP (skrajni socjalisci) sa zdania ze nalezy jak najszybciej przejsc na Open Source.
Wczoraj odbyla sie szybka debata na ten temat i w rezultacie postanowiono wstepnie ze migracja na Open Source zostanie przesunieta do 2012 roku. Zdaniem lidera socjalistow (Wouter Bos) 1300 applikacji i tysiace godzin spedzonych na ich budowie sa zbyt kosztowne by je poprostu wyzucic.
Partia SP (skrajni socjalisci) twierdza ze nalezy juz teraz powoli przechodzic na OS tam gdzie to jest teraz mozliwe. Partia SP uwaza rowniez ze przy migracji na OS nalezy kierowac sie funkcjonalnoscia programu a nie tym kto jest jego producentem. Skrajni chca przeprowadzenia gruntownych badan zanim zostanie podjeta decyzja o zamrozeniu migracji na OS do 2012 roku.
Z reakcji holenderskich internautow mozna odczuc ze jakies 95% chce przejscia na otwarte standardy. Buzliwa dyskusja trwa.
Języki interpretowane zawsze będą wolniejsze od kompilowanych. Jeszcze lepszym wyborem jest Java bo gwarantuje wręcz przenośność pomiędzy platformami.
A jeszcze prościej Qt albo gtk → szybkie, wydajne i przenośne.
Niestety ale nie wszystkie API, które są potrzebne przy konstrukcji programu w C/C++ są przenośne – ot. choćby wątki, czy sockety. A samo GTK nie jest dobrze przenośne.
W przypadku Qt zarówno wątki jak i sockety są przenośne.
Tak ale inne API, jakie chcesz użyć mogą mieć wątki w innej technologii niż Qt i tutaj pojawia się problem synchronizacji wątków Qt i innego API.
Java -=> Przenośność i powolność
Java => szybkość i przenośność, kosztem dużego zużycia pamięci.
:
Porównaj testy wydajności programów w Javie do C/C++ – różnica nie jest wielka, zazwyczaj kilka %. Programy w Javie na starcie długo się uruchamiają, bo do pamięci musi zastać załadowana VM Javy, która kompiluje program Javy do kodu natywnego. Wadą Javy jest tylko duże zużycie pamięci.
NIe wiem jak na serwerze, ale w domu ma JRE instalka zajmuje 14 MB, .NET framework ponad 100MB. Jakos nie daże sympatią .NET skoro porównywalnie wiele zmieścił w kilkakrotnie większym pakiecie.
U mie JRE ma 115 MB.
A może SDK ?